![]() ![]() |
pią, 21 mar 2008 - 16:28
Post
#1
|
|
![]() Mentor Grupa: SuperModerator Postów: 786 Dołączył: pon, 30 paź 06 Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A. |
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Call_of_duty_4_box.jpg)
Call of Duty 4: Modern Warfare O tym jak bardzo nie chciałem skorzystać z okazji, aby zagrać w nową odsłonę Call of Duty, można napisać całkiem obszerny felieton. Broniłem się równie zaciekle, jak ojciec Tadeusz Rydzyk bronił Polski przed wejściem do Unii Europejskiej. Opór okazał się bezcelowy. Okres świąteczny zmusił mnie do dłuższych posiedzeń przy komputerze, z racji nadmiaru wolnego czasu oraz nieopisanej chęci odreagowania po rodzinnych posiłkach. Wcześniejszy kontakt z wersją demonstracyjną nie wzbudził we mnie przesadnego entuzjazmu, jednak zachęcony pochlebnymi ocenami i rekomendacjami znajomych postanowiłem zaryzykować. Powiadają że tylko krowa zdania nie zmienia, krową bynajmniej się nie czuję, więc nadrabiam zaległości. Hey, Hey, Hey to nie Ju.Es.Ej! W odróżnieniu od konkurencyjnego Medal of Honor: Airbone, Call of Duty 4: Modern Warfare pożegnało okres II Wojny Światowej. Troszeczkę posmutniałem, gdy uświadomiłem sobie przykrą prawdę. „Amerykańscy Chłopcy” nie odbiją ponownie Europy z brudnych rąk Hitlerowskich oprawców. Wielka szkoda, mielibyśmy co najmniej dziesiątą grę gloryfikującą ich dzielną postawę oraz bohaterskie poświęcenie w walce za Prawo i Sprawiedliwość. Ujmować zasług podopiecznym „Wuja Sama” nie zamierzam, ale patos towarzyszący niektórym tytułom przyprawiał mnie o mdłości. Słucham? Ja jestem złośliwy i ironiczny? Wypraszam sobie, chociaż przyznam szczerze, moje przesycenie wojennymi strzelaninami osiągnęło apogeum dobre kilka lat temu. Pomimo całego zaangażowania z jakim przebijałem się przez Niemieckie posterunki, pewnego dnia powiedziałem stanowcze: stop! Ile można? Niemniej wielkiego polotu po nowym, odświeżonym CoD się nie spodziewałem, szczególnie gdy kolejne części znanych serii mają brzydką tendencję do kalania dobrego imienia pierwowzoru. Na szczęście życie czasami zaskakuje. Skoro nasi zachodni sąsiedzi, znani z niezapowiedzianych wizyt (szczególnie w 1939), otrzymali zasłużoną emeryturę, ktoś musiał ich zmienić. Czasy mamy bardzo ciekawe, potencjalnych agresorów mażących o destabilizacji polityki międzynarodowej lub kolejnej globalnej wojnie nie brakuje. Tym razem padło na Arabskich terrorystów oraz Rosyjskich ultranacjonalistów. Małżeństwo z rozsądku czy wyrachowania? Kolejni kandydaci do programu „Taniec z Nukami”? Blisko ... Przyjrzyjmy się zatem szczegółom. Wojna domowa w Rosji niebezpiecznie przybiera na sile. Obóz skrajnych nacjonalistów stara się przejąć władzę, co oznacza definitywny powrót dawnego reżimu. Nieubłaganie nadciąga kolejna zimna wojna. Socjopata Imran Zakhaev, przywódca ruchu buntowników pałający szczerą nienawiścią do zachodu doskonale zdaje sobie sprawę z ewentualnej ingerencji USA i Wielkiej Brytanii. W jego schorowanym umyśle rodzi się misterny plan mający na celu zmylić siły koalicji i uzyskać trochę cennego czasu. Nawiązuje bliską współpracę z niejakim Al-Asadem, który w wyniku przewrotu zakończonego publiczną egzekucją byłego prezydenta bliżej nieokreślonego państwa na bliskim wschodzie przejmuje władzę. Dyktatura nie uzyskuje aprobaty Stanów Zjednoczonych. Wojska Amerykańskie w ciągu kilkunastu godzin dokonują interwencji (skąd my to znamy?). Podczas gdy oddziały US Marines wybornie bawią się na Bliskim Wschodzie, Brytyjski SAS rozpoczyna tajną misję w Rosji. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej gdy zagrożenie ataku nuklearnego staje się realne jak nigdy dotąd ... Nieunikniona wizja najbliższej przyszłości? Relacja z TVN24? Być może już wkrótce ... Póki co, podobne historie znamy głównie z filmów i książek sensacyjnych. W grach komputerowych nie były jeszcze przesadnie eksploatowane. Odnalezienie pewnych analogii do powieści Falconera Duncana pt.: „Uprowadzenie” jest jak najbardziej na miejscu, niemniej bliżej CoD 4: MW do interaktywnego odpowiednika „Helikoptera w ogniu” niż prawdziwej literatury sensacyjnej. Studio Infinity Ward, ewidentnie inspirowało się kilkoma pamiętnymi produkcjami kinematografii (oczywiście Amerykańskiej), wybierając z nich najciekawsze elementy, dzięki czemu powstała produkcja niezwykle widowiskowa. Scenariusz i reżyseria grają w CoD 4 główne skrzypce, nadając całości nad wyraz atrakcyjną formę. Wir przedstawionych wydarzeń pociąga za sobą niczym betonowe buty na dno jeziora. Wątek główny jest iście hollywoodzki, szczelnie wypełniony akcją do ostatniej minuty. Wyświechtana opowiastka o zagrożeniu kolejną wojną ewentualnie atakiem terrorystycznym została ubrana w nowe, świeże szaty dzięki doskonałej realizacji. My pierwsza brygada! Błyskawiczny desant na pokład transportowca podczas szalejącego sztormu. Zewsząd wdzierają się wzburzone fale, deszcz zacina niemiłosiernie, wokół panuje kompletna ciemność. Zwarta grupa komandosów żwawo rusza do przodu. Rozpaczliwie szukają ważnego ładunku, którego ceny nie można zmierzyć ilością zielonych papierków. Wzajemna asekuracja, zabójcza precyzja oraz pełna koncentracja skutkuje znacznym uszczupleniem załogi. Po krótkiej penetracji odnajdują „przesyłkę”. Krew powoli zamarza w żyłach, serce wali niczym młot, gdy nagle ... Pierwsza prawdziwa misja służąca jedynie za prolog, zwiastuje moc czekających niebawem atrakcji. Jednak dopiero filmowe, kilkuminutowe intro daje jasno do zrozumienia jak bardzo filmowy charakter otrzymało Call of Duty. Podróż w roli skazańca, zakończona egzekucją robi piorunujące wrażenie. W tym momencie możemy sobie uzmysłowić jak wielkie znaczenie może mieć reżyseria dla gier komputerowych. Nie jesteśmy już wyłącznie obserwatorami, czujemy się bezpośrednimi uczestnikami zdarzeń. Zamierzony efekt zostaje w pełni osiągnięty - musimy zobaczyć co wydarzy się za chwilę. Przerwy na reklamy są niedopuszczalne. Kampania dedykowana pojedynczemu graczowi obejmuje dwa na pozór osobne wątki, które ostatecznie zazębią się ze sobą w finale. Przemiennie kierować będziemy poczynaniami przedstawicieli oddziałów SAS i US Marines. Strona Amerykanów jest zdecydowanie mniej ciekawa niż wysłanników Jej Królewskiej Mości. Kolejna imperialistyczna krucjata podczas której lejemy brudnych i głupich muzułmanów. Biedaczki, urodzili się najwidoczniej z wrodzoną nienawiścią do zachodu, podczas gdy dobrzy żołnierze USA próbują zaszczepić w nich ducha demokracji. Konkluzja? Zabić każdego kto raczy się sprzeciwić. Pod tym względem Call of Duty 4 jest tendencyjne aż do bólu. Biegamy więc wśród murów miasta do złudzenia przypominających Bagdad, częstując ołowiem każdego gościa w turbanie. Samo w sobie to jest stosunkowo przyjemne, ale niczym nie odróżnia CoD od setek innych gier. Jankeską połowę zamulają niestety niezbyt urozmaicone lokacje. Jak już wspomniałem, większa część zadań umiejscowiona została pośród szczątków zrujnowanych aglomeracji. W pewnych momentach dochodzi do sytuacji gdy z każdego okna, zza każdych drzwi wyskakują grupami rozwścieczeni fanatycy wymachujący Kałaszami. Automatycznie ograniczeni zostajemy do bezmyślnego strzelania w nacierające masy. Drobny niesmak retuszuje niesamowite tępo i złudzenie gry drużynowej gdy wokół nas zawsze jest kilku kumpli z brygady. Całe szczęście rozdział Brytyjski, rozgrywający się na terytorium Rosji prezentuje znacznie wyższy poziom. Wątek w którym kierujemy członkiem oddziału SAS zdecydowanie dominuje, będąc zarazem punktem wyjścia jak i zwieńczeniem całej opowieści. W odróżnieniu od części „made in USA” różnorodność zadań oraz miejsc jest znacznie większa. Przemierzymy zarówno bazę rakietową, okupowaną wioskę, przedmieścia oraz Czarnobyl. Poziom w Prypeci budzi słuszne skojarzenia ze S.T.AL.K.E.R. Zadanie polegające na umiejętnym pozostaniu w cieniu i jednoczesnej likwidacji wroga, przeradza się w dramatyczną walkę o życie. Ludzie honoru, „swoich” na placu boju nie zostawiają. Przerzucamy więc rannego Kpt. MacMillana przez ramię, zaciskamy żeby i biegniemy co sił w nogach do punktu ewakuacyjnego. Serce potrafi zastukać mocniej gdy za plecami usłyszymy wściekłe szczekanie ... Kilka akcji dzieje się w nocy, dodatkowo potęgując wrażenia, pozwalając zrobić użytek z nowoczesnego sprzętu noktowizyjnego. SAS zdecydowanie górą, nawet postacie kompanów zostały ciekawiej nakreślone. Więc choć pokażę Ci ... Głównym mankamentem Call of Duty 4: MW jest nieomal całkowite oskryptowanie. Zawsze ktoś otwiera nam drzwi, zawsze trzeba gdzieś dobiec żeby kolejne zdarzenie miało miejsce. Nasz wspaniały oddział składający się często z dziesięciu Marines, jest bezradny bez naszej interwencji. Z kolei my, jako gracz, nie mamy w zasadzie żadnej swobody działania. Podobnie jak w poprzednich częściach, na siłę popychani jesteśmy do przodu. Przykre wrażenie liniowości maskuje zręczna realizacja, jednak za drugim razem gdy zechcemy przejść główny wątek schematyczność zaczyna ostro kłuć w oczy. Jednoczesna zaleta i przekleństwo nowego Call of Duty. Czyż to nie ironia losu? Oskryptowanie przejawia się w najróżniejszych sytuacjach, przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Przytoczę więc tylko jeden z moich ulubionych. Punkt pewnego zadania wymagał zniszczenia dwóch czołgów ostrzeliwujących nasze pozycje ze wzgórza. Normalna rzecz, po to wymyślono sprzęt ciężki. Sęk w tym, że siła ludzka nacierająca z przeciwnej strony nie ustanie dopóki czołgów szlak nie trafi. Całość wyglądała następująco: strzelamy do wroga aż skończy się amunicja ... Polegną setki, tysiące, miliony ... chyba że ktoś wreszcie (czyli my) rozpieprzy dwa radzieckie pancerniaki. Paranoja. Rozumiem, gracz kupuje grę i musi być „pępkiem wszechświata”, tylko dlaczego równocześnie otrzymuje brak jakiejkolwiek logiki? Zwolennicy mordowania i masakry będą zachwyceni, osoby ceniące klarowność przedstawionych sytuacji raczej nie. Nawet nie wspominam o A.I., gdyż go po prostu nie ma! Opróżniamy magazynki, waląc do urodzonych samobójców. Rozumiem stronę Arabską - oni podobno tak mają w standardzie, ale Rosjanie? Zero uników, zero manewrów, zero inteligencji. Drążąc temat drobnego niedosytu, doszedłem do pewnego wniosku. Ewidentny brak epickich inscenizacji znanych z poprzednich części. Pamiętny desant na plażę Omaha znany z „Szeregowca Ryana” czy samobójczy rajd przez Stalingrad wzorowany na „Wróg u bram” nie mają swoich odpowiedników w nowej części Call of Duty. Czyżby zabrakło gotowych wzorców? Nie sądzę. Liczba filmów których akcja rozgrywa się współcześnie, zawierających potencjalne sceny jakie można by umieścić w grze jest ogromna. Zasadniczo obejrzymy dwie lub trzy spektakularne akcje. Osobiście wcale mi tego nie brakuje, znajduję również proste wytłumaczenie takiej postaci rzeczy. Działania wojenne w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat znacznie się zmieniły. Teraz nie wystarczy wysłać oddziału wyposażonych w byle jaką broń palną żeby zdobyć cel. Obecnie bardziej liczy się rozpoznanie, planowanie, przeszkolenie i zajmowanie punktów strategicznych. Oddział kilkunastu świetnie wyszkolonych komandosów może często więcej niż setka nieogarniętych baranów. Autorzy zmieniając realia, zmienili także podejście do tematu. Dobre posunięcie. Broń ... Broń ... Broń się! Wybór prawdziwego sprzętu i wyposażenia jest więcej niż satysfakcjonujący. Pistolety, strzelby, karabiny, granaty, wszystko czego ręka zapragnie. Ponad kilkadziesiąt różnych modeli, zarówno zachodnich jak i wschodnich konstrukcji. M4A1, FN P90 SOPMO, G36C, Dragunov SVD, AK-47 oraz RPG-7 to tylko część dostępnego arsenału. Z każdej, dosłownie każdej pukawki strzela się wspaniale, czuć co trzymamy aktualnie w dłoni. Dawno już pakowanie ołowiu w organiczną tkankę przeciwnika nie sprawiło mi tyle satysfakcji. Prowadzenie ognia zostało perfekcyjnie dopracowane, zostając absolutnie najprzyjemniejszą częścią gry. Strzelamy lekko, jakby delikatnie kąsając beneficjantów stojącym nam na drodze. Wróg ściele się gęsto, pada szybko i efektownie. Zanim ukończymy połowę gry, nasi podopieczni z USMC oraz SAS dorobią się kilkuset zabójstw. Rozgrzeszenie następuje natychmiast - w końcu jesteśmy tymi dobrymi ;]. Programiści Infinity Ward odrobili pracę domową z fizyki. Pomyślano nawet o takich drobiazgach, jak kule penetrujące drewno, cienka blachę i inne niezbyt wytrzymałe powierzchnie. Chyba nie trzeba dodawać jak duże znacznie odgrywa to podczas gry? Podczas przemierzania frontów Call of Duty 4: MW nie znajdziemy żadnych apteczek. Życie regenerowane będzie samoczynnie gdy chwile odsapniemy, podobnie rozwiązanie zastosowano chociażby w Gears of War. Logiczne. Ciężko znaleźć apteczki porozrzucane na terytorium wroga. Z drugiej strony, ile jeden człowiek może przyjąć na siebie? Za to militaryści ucieszą się na wieść o pokaźnej ilości sprzętu ciężkiego ... Którego za nic w świecie nie możemy użyć we własnym zakresie. Owszem, zdarzy się obsługiwać mniejszy lub większy CKM z pokładu, na tym jednak koniec. Pocieszająca pozostaje obecność czołgów, transporterów i śmigłowców na drugim planie. Przynajmniej można podziwiać ich wykonanie oraz różnorodność, a jest na co popatrzeć: M1A1 Abrams, T-72, Mi 28 Havoc, AH-1 SuperCobra, MI-24, BWP-1 i wiele, wiele innych. Sporadycznie, podczas wykonywanych zadań można wzywać wsparcie, obserwując mały nalot albo szturm w wykonaniu helikoptera. Multiplayer Dopełnieniem całości pozostaje rozbudowany tryb multiplayer. Co wynikło z systemu awansów, zdobywania doświadczenia, odblokowywania nowego sprzętu i pozyskiwania specjalnych umiejętności? Bez obaw, nie jest to kolejny Battlefield 2. Awansujemy niezwykle szybko na wyższe stopnie, broń zawsze możemy zabrać martwym, a umiejętności nie są przegięte dzięki czemu piętnowanie nowych graczy przez wyjadaczy zostało zbalansowane. Nowe „skille” zasadniczo wnoszą nie wiele, często ich przydatność bywa mocno wątpliwa. Proponowałbym raczej trenować oko na przemian z ręką, gdyż tempo rozgrywki przyprawia o palpitacje serca. Z resztą, kilka/kilkanaście dni intensywnego gierczenia wystarczy aby osiągnąć najwyższy level postaci. Trybów rozgrywki jest kilka, pomijając obowiązkowy Deathmatch, Sztab i Dominacja polegają na kontrolowaniu na czas bądź ilość określonych punktów na mapie. Sabotaż oraz Znajdź i Zniszcz trafnie kojarzą się z Counter Strikem, zdecydowanie luzując tempo. Dziwne, ale brak klasycznej walk o flagę (CTF). Przy 32 osobach na mapie można dostać lekkiego świra, ginąc co kilka sekund, uprzednio odbierając życie komuś innemu. Jeżeli chodzi o szybkość gry, CoD 4 stoi nie daleko za UT III, co jest świetną rekomendacją. Technikalia Pierwsze wrażenie: jest wspaniale. Drugie wrażenie: to kawał solidnej roboty. Trzecie wrażenie: faktycznie, niektóre elementy mogli bardziej dopracować. Istotnie, grafika jako całość prezentuje się bardzo atrakcyjnie, niestety są sprawy psujące troszeczkę ogólne wrażenie. Uznanie należy się modelom postaci. Świetnie wykonane, dobrze animowane oraz bogato wyposażone. Sprzęt ciężki wygląda zachwycająco, piękno w surowej postaci. Widać jak na dłoni, Infinity Ward skupiło uwagę na dopracowaniu pierwszoplanowych elementów które oglądamy najczęściej, odrobinę lekceważąc mniej widoczne. Tekstury naśladujące złożone obiekty np. kable i rury pozostawiają sporo do życzenia. Jeżeli podjedziemy wystarczająco blisko wyglądają płasko i biednie. Brakuje nawet zaawansowanego bump-mappingu. Podobnie niebo, zazwyczaj pozbawione nawet najmniejszych obłoczków, zwyczajna plama. W ferworze walki nie ma czasu przyglądać się budynkom i liczyć chmur, gdy trzeba unikać kul. Wyłącznie dociekliwi znajdą większe niedopracowania. Graficznie CoD w szranki z Crysis czy UT III raczej nie stanie, ale z MoH: Airobne jak najbardziej, wychodząc zwycięsko z tego starcia. Sferę dźwiękową muszę bez dwóch zdań pochwalić, nie mam żądnych zastrzeżeń. Poczciwe 5.1 zagwarantowało mi wiele atrakcji, chociaż nie pamiętam żadnego motywu muzycznego ... Jedynie świst kul, wybuchy granatów i jęki konających - czyli prawidłowo. Poza tym Call of Duty 4: Modern Warfare działa zadziwiająco sprawnie na większości dostępnego sprzętu, kwestia redukcji kilku detali. Wyliczając współczynnik optymalizacji przez pryzmat tego, co oglądamy na monitorze grafika wypada doskonale. Słowo na niedzielę Cholernie przyjemna niespodzianka, tak bym najlepiej określił wrażenie jakie wywarło na mnie Call of Duty 4: Modern Warfare. Po serii która wydawała się mocno skostniała, otrzymaliśmy powiew świeżości i gigantyczną dawkę wyśmienitej zabawy. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie że nowe Call of Duty 4 jest w ogólnym rozrachunku najlepszym shooterem roku 2007. Pomimo kilku niedociągnięć, które zepchnięte zostają na drugi plan nie ma zasadniczo poważniejszych wad. O popularności niech świadczy fakt, że na świecie sprzedano już prawie 10 milionów kopii na wszystkie platformy! Tym razem większość ma absolutną rację. Żołnierzu! Już dziś dołącz do swojej jednostki specjalnej! Plus i Minus: 85/100 + Wciągająca Hollywoodzka kampania + Dobra optymalizacja + Dynamiczna akcja + Różnorodne misje - Mocno oskryptowana - Amerykańska cześć słabsza od Brytyjskiej - Zbyt krótka - Zabijamy setki, tysiące, miliony ... - Beznadziejne A.I. (IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/cod4_1.jpg) (IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/cod4_2.jpg) (IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/cod4_3.jpg) (IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/cod4_5.jpg) |
|
|
|
sob, 22 mar 2008 - 09:06
Post
#2
|
|
![]() Mentor Grupa: Administrator Postów: 895 Dołączył: sob, 25 lut 06 Skąd: B-n |
osobiście uważam że ta giera to dno jakoś nie dałem rady się wciągnąć w wir wojenny jak to było w poprzednich częściach i jednak modern to nie dla mnie ja bardziej classic (IMG:style_emoticons/default/wink.gif)
|
|
|
|
sob, 22 mar 2008 - 12:40
Post
#3
|
|
![]() Mentor Grupa: SuperModerator Postów: 786 Dołączył: pon, 30 paź 06 Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A. |
O kurdencja tos w tej mniejszości co trzeba ją szykanować :> Dać jej szansę! (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif) Co Ci sie dokladnie nie podobalo - tak z ciekawosci. Odnies sie do samej recenzji.
|
|
|
|
pon, 24 mar 2008 - 10:49
Post
#4
|
|
![]() Mentor Grupa: Administrator Postów: 895 Dołączył: sob, 25 lut 06 Skąd: B-n |
oj przyjacielu nie powiem Ci.....po prostu już minęło trochę czasu od kiedy w nią grałem. Ale przde wszystkiem nie podobało mi się modern...za dużo już taie samej/podobnej opcji... dzisiaj w ręce wpadł mi Jericho i zaraz się pobawimy...(IMG:style_emoticons/default/wink.gif)
|
|
|
|
wto, 25 mar 2008 - 08:42
Post
#5
|
|
![]() Młokos ![]() Grupa: Użytkownik Postów: 30 Dołączył: wto, 04 mar 08 Skąd: Zielonka |
Piąty CoD, będzie powrotem do korzeni (WW2), więc pewnie Ci bardziej podejdzie. Co do czwórki to muszę przyznać, że zrobili naprawdę porządną grę. Największą jej wadą jest to, że jest za krótka.
A misji w Prypeciu chyba nigdy nie zapomnę. Mistrzostwo!!! |
|
|
|
wto, 25 mar 2008 - 10:59
Post
#6
|
|
![]() Mentor Grupa: SuperModerator Postów: 786 Dołączył: pon, 30 paź 06 Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A. |
Dobra, dobra - to temat wylacznie do komentowania tesktu - nie dyskusji o grze - wlasciwy temat do debaty jest w dziale gry --> fpp.
|
|
|
|
![]() ![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: środa, 10 marzec 2010 - 13:48 |