IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Recenzja: Crysis, ... Ballada o żołnierzu, co się gniótł w ciasnym pancerzu ...
Ocena 5 V
Caleb
post czw, 03 kwi 2008 - 23:23
Post #1


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: SuperModerator
Postów: 787
Dołączył: pon, 30 paź 06
Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A.



(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/gry/crysis_box.jpg)

Crysis

Na początku był FarCry, wielkie zaskoczenie i niespodzianka. Mało kto mógł przypuszczać że tytuł który pojawi się na długie miesiące przed premierami Half Life II i Doom III narobi tyle zamieszania. Ekipa CryTek odpowiedzialna za jego realizację szybko urosła w oczach graczy. Niestety prawa do nazwy zostały w rękach wydawcy, firma musiała więc znaleźć coś na zastępstwo dla nieformalnej kontynuacji. Ostatecznie nową produkcję nazywano przewrotnie Crysis. Jako jedna z nielicznych gier która nadal pozostaje nazwijmy to umownie „Exclusive” dla Pc postrzegana była jako zwiastun nowej jakości. Czy jest tak w istocie, przekonamy się za kilka chwil. Niniejsza recenzja z powodu drobnej obsówy, będzie bazowała na wersji gry zaktualizowanej do 1.21, pozbawionej licznych błędów. Zobaczymy w jakim stopniu programistom udało się dopieścić swoje dzieło. Pierwsze odpalenie i moim oczom ukazuje się komunikat „włóż oryginalny dysk do napędu”. Trochę zdębiałem, obejrzałem ponownie płytę i pudełko - były zdecydowanie oryginalne. Na szczęście drugie uruchomienie zakończyło się sukcesem. Powitała mnie seria logosów różnych marek, w tym wiele obiecująca autoreklama „CryTek - Maximum Game” ... hmmm ... zobaczmy ...

Crysis ... Fabularny?

7 sierpnia 2020 roku. Grupa archeologów odnajduje na jednej z rajskich wysp Pacyfiku tajemnicze znalezisko. Wszystko wskazuje na pozaziemskie pochodzenie obiektów, datowanych na dwa miliony lat przed pojawieniem się człowieka. Tego samego dnia kontakt z placówką zostaje zerwany. Ostatni sygnał z pojazdu badawczego desperacko wzywa pomocy. Wywiad Stanów Zjednoczonych donosi: wyspę zajęła armia Korei Północnej biorąc naukowców w niewolę. Żołnierze, ciężki sprzęt, lotnictwo - reżimowi bardzo zależy aby mieć wyłączność na wykopaliska. Dokładnie tydzień po burzliwych wydarzeniach, armia USA wysyła oddział ratunkowy. Cel: odnalezienie i ewakuacja Dr. Rosenhalem. Misja ewakuacyjna zlecona została elitarnej grupie szturmowej „Raptor” złożonej z komandosów wyposażonych w najbardziej zaawansowane nanoskafandry bojowe. Wcielając się w jednego z członków jednostki, niejakiego Nomada dostajemy szansę praktycznego przetestowania tych cudeniek. W międzyczasie archeolodzy pod jurysdykcją Koreańczyków kontynuują prace odkrywając największą zagadkę z jaką miała styczność cywilizacja ludzka ... i największe niebezpieczeństwo z jakim będzie się musiała zamierzyć. Od tej pory Armia Koreańska nie będzie już naszym głównym zmartwieniem, misja ewakuacyjna zamieni się w wojnę z przeciwnikiem który nie bierze jeńców. Odkryte skamieliny okazują się niezwykle agresywnymi żywymi organizmami. Przebudzone po milionach lat stwarzają realne zagrożenie dla rasy ludzkiej. Niezastąpione w takich sytuacjach siły zbrojne Stanów Zjednoczonych rozpoczynają działania mające na celu zapobiec ekspansji obcych. Osobą która bezpośrednio podejmuje nierówną walkę z „uśpionym wrogiem” jest właśnie Nomad. Nasze alter ego.

Momencik, czy kolejny raz pretekstem do rozwałki będzie banalna, lecz sprawdzona formuła? Obcy atakują, my się bronimy, świat w niebezpieczeństwie? Jezu, „Marsjanie atakują” ... Nie, nie jest aż tak źle i chociaż historyjka nosi symptomy najbardziej wyświechtanych pomysłów, jako całokształt wypada dosyć interesująco. Wszystko dzięki poważnemu podejściu do tematu, który mógłby służyć równie dobrze za scenariusz filmu science-fiction. Dramatyzm sytuacji potęguje niedoinformowanie oddziału który przeprowadza misję. Początkowo niewiadomo z czym mamy do czynienia, ot, rutynowe zadanie jakich wiele. Sprawy przybierają zły obrót kiedy członek grupy ląduje zbyt daleko od punktu zrzutu. Gdy docieramy na miejsce, jego zaszlachtowane zwłoki bezwładnie zwisają wśród drzew. Uświadomienie sobie, że to nie Koreańczycy zabili Azteca trwa mniej niż sekundę. Ciała żołnierzy Armii Ludowej również zalegają wokół, potwornie porozrywane. Zaczynają się pytania, na które nie ma odpowiedzi. Dalej jest już tylko gorzej. Pierwszy kontakt z obcymi obnaża całkowitą bezradność w sytuacji gdy do gry wchodzi czynnik zewnętrzny którego nie było w planie. Kolejni komandosi giną jak muchy, napięcie rośnie, a przecież trzeba jeszcze wykonać zlecenie.

Crysis ... Sprzętowy?

Pierwsze spojrzenie na wnętrze samolotu w którym startujemy i gałki oczne zaczynają obracać się wokół własnej osi. Po chwili wmawiamy sobie - to tylko filmik wprowadzający na silniku gry, później już tak pięknie nie będzie. Zgadza się, to tylko filmik, ale później będzie jeszcze lepiej! Modele postaci zachwycają naturalnie odwzorowanymi sylwetkami i rysami twarzy, widać dosłownie wszystko: bruzdy, zmarszczki, nawet ślady po zaroście! Ale to dopiero początek zachwytów. Dżungla w której spędzimy większą cześć gry jest najlepiej odwzorowanym terenem zalesionym w historii elektronicznej rozrywki. Nie chodzi wcale o jej rozmiar, lecz o zachwycające detale. Lądujemy w nocy, więc część szczegółów skrywa kotara ciemności. Dopiero gdy pierwsze promienie porannego słońca rozświetlą mroki rozpraszając mgłę, ukaże nam się niesamowicie realistycznie odwzorowane otoczenie. Takiej ilości drzew, krzaczków i innych roślin jeszcze nigdy nie widzieliście. Wszystko sprawia wrażenie żyjącego ekosystemu. Można by tutaj nakręcić kolejny odcinek „Z kamera wśród zwierząt” i nikt nie zgłaszałby sprzeciwu. Woda sprawia wrażenie fotorealistycznej, każdy wschód i zachód słońca maluje na jej tafli cudowne obrazy. Fale leniwie muskają białe piaski wybrzeża. Spoglądamy w kierunku centrum wyspy, dostrzegamy majestatyczną sylwetkę ogromnej góry, widok do złudzenia przypominający scenografię z serialu The Lost. Istna sielanka. Powiadają że diabeł tkwi w szczegółach, zatem Crysis jest odpowiednikiem piekła pełnego rogatych kolesi. Ultra realistyczne cienie oraz zadziwiające efekty świetlne to absolutnie najwyższa liga. Gdy temperatury spadną poniżej zera, na broni oraz większości obiektów pojawia się szron. Kinowe wybuchy pełne fajerwerków przeplatane kłębami dymu prawie rozsadzają monitor od wewnątrz. Nad wodospadami w pogodne dni widać malowniczą tęczę, podczas gdy rozgrzane powietrze wydobywające się z luf delikatnie deformuje obraz. Tekstury podłoża zdumiewają rozdzielczością, górskie kaniony imponują ilością zastosowanych elementów zmuszając do mimowolnego zachwytu. Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale chyba już wystarczy? Szybka rundka po załączonych screenach powinna zastąpić tysiąc słów. Mam nadzieję, tym bardziej, że w chwili gdy odrobinę przywykniemy do oprawy wizualnej czeka nas kolejna miła niespodzianka.

Fizyka jakiej doświadczy jest godnym partnerem strony wizualnej. Interakcja z otoczeniem wytycza zupełnie nową jakość w gatunku fps. Gigantyczną cześć obiektów można podnieść lub zniszczyć. Stoły, krzesła, drzewa, skrzynie, ściany, płoty, butelki, domy ... Wyobraźmy sobie sytuację gdy wrzucamy do drewnianej chatki granat. Po chwili wybuch zrywa dach i wywala z hukiem ścianę w towarzystwie różnych drobnych przedmiotów które znajdowały się wewnątrz. Elementy poddane działaniu ognia parzą. Z przestrzelonej beczki sączy się czarna maź rysując plamę na ziemi. Można nawet złapać kurczaka ... Niesamowita dbałość o realizm. Wystarczy trochę wyobraźni, aby znaleźć przepis na dobrą zabawę. Sytuacja z życia wzięta: rozpędzam Hummera, pochyłą skałę wykorzystuję jako skocznię, maszyna odrywa się od ziemi, wyskakuję tuż przed najazdem ... Hummer szybuje w górę ... celnym strzałem dziurawię tylni kanister podczas gdy rozpędzony pojazd nurkuje przebijając dach w hangarze wypełnionym Koreańczykami. Po kilku sekundach głośny wybuch dewastuje zarówno budynek jak i przeciwników weń stacjonujących. Szczątki zostają rozrzucone w promieniu kilku metrów. Nie jest to fragment scenariusza Rambo V, gdzie główną rolę odgrywa 75 letni Sylwester Stallone, lecz własnoręcznie wykonana przez mnie akcja!. Satysfakcja gwarantowana albo zwrot pieniędzy. Przypomina się również scena z filmu „Predator” gdzie za pomocą „kosiarki” (minigun) sierżant 'Mac' Eliot wycina w pień całkiem spory zagajnik tropikalnego lasu. Crysis w dużej mierze pozwala na takie atrakcje! Drzewa łamią się jak zapałki. Coś wspaniałego. Niestety większych drzewostanów nie ruszymy nawet wyrzutnią rakiet, podobnie jak budynków w całości z cegły. Szkoda - może w drugiej części? Nie zmienia to faktu, fizyka realizowana jest programowo, nie wymaga żadnych dodatkowych urządzeń (akceleratorom fizyki mówimy stanowcze nie!), jest przy tym najbardziej zaawansowanym rozwiązaniem na rynku gier jakie kiedykolwiek powstało. Jakość dźwięku, podobnie jak reszta, stoi na bardzo wysokim poziomie. Zestaw 5.1 okazał się niezwykle pomocny podczas przeczesywania tropikalnego lasu. Odgłosy owadów, szum fal, łamiących się drzew czy charakterystyczne komunikaty przy zmianie właściwości kombinezonu nagrane zostały perfekcyjnie. Dosyć lakoniczne kwestie jakie wygłaszają nasi współtowarzysze i inni bohaterowie również ujmują jakością. Nie trudno wywróżyć że Crysis na wiele miesięcy stanie się wyznacznikiem standardów oraz ulubionym benchmrakiem serwisów testujących karty graficzne i procesory. Po części takie było założenie twórców, stworzyć zachwycające świecidełko, nawet jeżeli odbędzie się to kosztem reszty elementów składowych gry. Promocja Cry Engine 2 przede wszystkim. Mam jednak nadzieję że silnik napędzający Crysisa nie stanie się standardem przy tworzeniu gier. Czemu? Rozdział poświęcony wymaganiom sprowadzi was na ziemię.

Jeszcze jedna sprawa. Crysis reklamowany był jako tytuł flagowy pod DirectX10. Owszem taki tryb jak najbardziej jest dostępny pod Windows Vista, niestety nasz zestaw funkcjonuje w oparciu o stary i sprawdzony Windows Xp, zatem możliwość bezpośredniej konfrontacji DirectX9 i DirectX10 okazała się niemożliwa. Szkoda, jednak ukojenie przychodzi błyskawicznie W Internecie bez problemu można znaleźć pliki umożliwiające uruchomienie gry na detalach Very High i Windows XP. Czym to skutkuje? Mianowicie, uzyskujemy jakość zarezerwowaną dla Dx10 na Windows XP! Tak, tak moi drodzy, wszystko można obejść. Trzymajcie się teraz mocno - DirectX 10 w Crysis jest tylko kosmetyką, wersja modowana na XP wygląda prawie identycznie! Całe zamieszanie jest więc dla mnie odrobinę niezrozumiałe, skoro nie wygląda lepiej i nie działa szybciej pod Vistą, po co to wszystko? W imię czego? Pytania bez odpowiedzi ....

Jedno małe ale ...

Dobrze, żeby nie było zbyt wesoło znalazłem kilka (i to w patchu 1.21) idiotycznych błędów. Nie wpływają one na jakość rozrywki, dotyczą głównie interakcji z przedmiotami, niemniej sam fakt ich obecności należy zaznaczyć. Trudno wytłumaczyć czemu podczas szarży czołgiem, potężna maszyna zatrzymuje się na małym krzaczku lub kamyczku. Jakiś absurd żeby 60 ton stali musiało zważać na takie błahostki. Równie zabawna była sytuacja gdy prowadzony przeze mnie Hummer odbił się od główki kapusty jakby wjechał na minę ... Cóż, model fizyczny pomimo swojego zaawansowania nadal wymaga dopracowania. Im dłużej nad tym myślimy, tym więcej pytań pozostaje bez odpowiedzi. Między innymi dlaczego można skosić drzewo, ale słupa telegraficznego już nie? Czemu ogień się nie rozprzestrzenia? Szczytem głupoty są momenty, w których wróg napiera w nieskończoność. Ilu byśmy skośnookich nie położyli, zawsze nadejdzie następny patrol. Opór jest bezcelowy, więc lepiej dać sobie spokój z czystkami. Szkoda amunicji i czasu. Najgorzej zirytował mnie jednak sam koniec gry. Tuż przed ostatecznym rozwiązaniem najwidoczniej padł jakiś skrypt i komputer nie wykonywał operacji w taki sposób, żebym mógł definitywne zakończyć kampanię! Nie mogłem wsiąść do samolotu, który zabierał mnie z lokacji, bo złom tkwił w bezruchu! Musiałem powtarzać operację kilka razy zanim zaskoczył! Z resztą klatki animacji w finale lecą na mordę nawet przy 8800GT SLI, co doprowadzało mnie do szału, przez chwilę miałem ochotę zjeść pudełko Crysis na surowo. Nagrodą za przebyte męczarnię są piękne fajerwerki, prawie jak na 4 lipca, ale to już inna bajka. Poza tym, osoby które nie przepadały za klimatem FarCry, mogą od razu dać sobie spokój z Crysis. Nowa produkcja CryTek garściami czerpie z pierwowzoru. Podobne pojazdy, podobne lokacje - co tu dużo gadać, od razu czuć że mamy do czynienia z drugą częścią. Sam model rozgrywki zbyt wielkich zmian nie przeszedł, tak więc nie należy spodziewać się rewolucji.

Technikalia

Wymagania produkcji ze stajni CryTek to zadra w tyłku każdego posiadacza komputera. Ból tym większy, ponieważ nie zobaczyć Crysis w najwyższych detalach (przynajmniej High), to tak jakby nie widzieć go wcale. Smutna prawda - tylko osoby posiadające najwydajniejsze platformy w pełni zasmakują wszystkich uroków. Nasz redakcyjny sprzęt (E6750@3.6 Ghz, 2x8800GT 512Mb SLI, 4Gb Ram) pozwolił na małe szaleństwo. Ustawienia 1280x1024 wszystko na High oraz 4xAA i 4xAN gwarantowały płynną rozgrywkę, chociaż zdarzały się miejsca gdzie klatki animacji spadały poniżej 30! Faktycznie, Crysis wyglądał wtedy przepięknie ale czy cena jak musimy zapłacić za to piękno nie jest zbyt wysoka? W moim mniemaniu jest i to bardzo! Prędzej Jarosław K. znajdzie sobie żonę, niż przeciętny Kowalski dorobi sprzętu który bez stresowo pociągnie full detale. Osobną kwestią jest niezwykła wrażliwość gry na zastosowane sterowniki, w zależności od wersji różnica w klatkach na sekundę wynosiła nawet do 50%! Kolejny minus, zakładając że większość osób chce zwyczajnie zainstalować zakupiony tytuł i grać, nie wnikając w szczegóły. Straciłem dwa dni na dojście do ładu z softem i znalezienie optymalnych drajwerów żeby wycisnąć maksimum swojego sprzętu. Domyślacie się czemu wybrano właśnie nazwę Crysis? Ja już wiem ... Cieszy mnie również, wielka popularność jaką Unreal Engine III zyskał wśród producentów gier. Oferuje może trochę mniej wodotrysków, ale patrząc nań przez pryzmat wymagań sprzętowych, wypada znacznie korzystniej. Studio CryTek ponownie podcina sobie skrzydła, tworząc najdoskonalszy i zarazem najbardziej obciążający engine. Kto normalny zdecyduje się tworzyć produkty z minimalnymi wymaganiami do przyzwoitej zabawy na poziomie: Intel 3Ghz, 2Gb Ram i 8800GT?

Księga Dżungli i Mission Imposible

Nie owijając w bawełnę trzeba wytknąć Crysis niewielką różnorodność lokacji. Uzasadnienie tego faktu jest dosyć oczywiste - gra toczy się na tropikalnej wyspie, dlatego zewsząd otacza nas jedynie dżungla. Pytanie tylko, co to obchodzi przeciętnego gracza? Całe szczęście poziom wykonania mapy jest więcej niż bardzo dobry. Duże wrażenie robi przedzieranie się przez gęstwiny, możliwość wyboru kilku wariantów aby dostać się do określonego punktu czy też wielopoziomowość. Gdy temperatury spadną poniżej zera, krew zamarza w żyłach, a dobrze znane zielone doliny pokrywają się białym puchem – całkiem niespodziewana zmiana klimatu wychodzi grze na dobre. Wnętrze statku obcych z obniżoną grawitacją również jest miłą odskocznią od nadmiaru „zielonego”, ale na tym w zasadzie koniec. Trochę mało? Właśnie, po grze z takim potencjałem technologicznym spodziewać się można więcej „niespodzianek”. Chociażby„Prey”, przez wielu już zapomniany, wniósł do skostniałego gatunku Fps całkiem dużo innowacyjnych rozwiązań. Call of Duty IV pokazał jak powinna wyglądać kampania dla pojedynczego gracza. Gears of War zdefiniował na nowo pojęcie dynamicznej akcji. Crysis w tej kwestii nie wnosi nic.

W tym momencie docieramy do największej bolączki omawianego tytułu, którą jest mała różnorodność i niewielka ilość zadań do wykonania. Misje są wręcz szablonowe, niczym nie zaskakują i przerabialiśmy je tysiąc razy. Zabij, odnajdź, dotrzyj do punktu, osłaniaj zioma - oto indeks zleceń. Ostatnie rozdziały oczywiście fundują nas wielką rzeź z jeszcze większym Bossem na końcu. Brzmi znajomo? Gracz obeznany w tytułach Fps które pokazały się na rynku w ostatnich dwóch latach zapewne pokręci nosem. Trudno nie przyznać mu racji, w końcu podstawą zadowolenia ze spędzonego czasu przed monitorem nadal pozostaje satysfakcja z gry. Grywalność Crysisa bywa zróżnicowana, pierwsze przejście może wywołać uczucie podekscytowania, szczególnie gdy posiadany sprzęt gwarantuje zadowalającą szybkość działania. Za drugim podejściem, gdy nacieszymy (lub nacieszyliśmy) się możliwościami dewastacji i grafiką, zaczyna wiać nudą. Zapewne zapytacie, jak to możliwe że autorzy dali taką plamę. Nie wiem, widocznie skupili się tylko i wyłącznie na sprawach technicznych zaniedbując całą resztę.

Na cztery babka wróżyła

Nanoskafander, ostatni krzyk mody wśród Amerykańskich Marines to nasz najlepszy przyjaciel w niesprzyjającym otoczeniu. Dyskretnie podkreśla jędrne pośladki oraz wyszczupla w tali (hehe). Dobra bądźmy poważni, wszak teoretycznie jest to potężne narzędzie do walki z antagonistami demokracji, których uspokoić muszą siły zbrojne U.S.A. (oklaski). Do wyboru mamy cztery tryby działania skafandra, po kolei: pancerz, szybkość, siła i kamuflaż. Maksymalny pancerz zapewnia dodatkową ochronę przed pociskami, znacznie spowalniając nasze ruchy. Jego zaletą jest automatyczne regenerowanie naszych sił witalnych, gdyż podczas gry nie znajdziemy żadnej apteczki. Rozwiązanie coraz popularniejsze i należy do niego przywyknąć. Maksymalna siła pozwala przesuwać ciężkie obiekty, wyżej skakać oraz lepiej korzystać z ciężkiej broni. Maksymalna prędkość, co oczywiste daje nam niezłego speeda, szczególnie przydatnego gdy wpadniemy w kłopoty i trzeba zwiewać. Działa dosłownie przez kilka sekund, uniemożliwiając dłuższe rajdy po dżungli - trochę bez sensu – szczególnie, że kuli nie można prześcignąć. Ogólnie nic niezwykłego. Jest za to jedna, bardzo ciekawa opcja, wspomniany wcześniej kamuflaż ... Predator mode! Dokładnie i dosłownie, niczym Łowca znikamy w odmętach zieleni by znienacka i po cichu wykańczać wrogów. Koreańce są jednak bystrzakami (cudowna dieta ryżowa?) i już z kilkunastu metrów potrafią nas zdemaskować. Od tej pory kamuflaż jest bezużyteczny nawet gdy ponownie znikniemy w lesie - rozpoznają nas bezbłędnie. Niesamowite, idiotyczne, ale niesamowite. Jeżeli Predator III jest w planach, najwyraźniej główną rolę zagrać powinien jakiś azjata. Major Alan 'Dutch' Schaeffer to już przeszłość. Wróćmy jednak do tematu. Zasadniczo nasze cudowne wdzianko to lekki bubel, który nie daje zdecydowanej przewagi nad wrogiem. Potencjał nanoskafandra został zmarnowany, przez 80% gry poruszamy się ze zwiększoną obroną lub siłą, reszta funkcji pełni marginalną rolę. Oczywiście kwestia inwencji i wyobraźni, niemniej brak jest zadań, w których użycie danego skilla w jakikolwiek sposób przesądza o powodzeniu lub klęsce.

Jebut! Das iss Gut!

Zasobność udostępnionego arsenału nie imponuje. W zasadzie jest nawet skromnie, jeżeli skrupulatnie policzyć giwery, będzie ich raptem kilka typów. Przy sobie nosić można do pięciu sztuk broni, plus zestaw granatów. Lekka spluwa, dwa karabiny oraz obowiązkowo sprzęt ciężki. Pistoletu, chociaż kompletnie bezużytecznego, za Chiny Ludowe nie idzie się pozbyć. Widać Nomad bardzo go polubił, lub to jakaś pamiątka. Sytuację ratuje możliwość modyfikacji pukawek. Prawie każda pozwala zmieniać zarówno typ celownika z klasycznej szczerbinki na wiązkę laserową lub wizjer optyczny, doczepić latarkę, tłumik ewentualnie granatnik. Wszystko odbywa się błyskawicznie za pomocą podręcznego interfejsu. Interesujące, zarazem praktyczne i świeże rozwiązanie. System prowadzenia ognia jest niezły, ale trochę nijaki - czegoś mu brakuje. Całość dopełnia kilka modeli pojazdów naziemnych, wodnych oraz powietrznych. Pomijając podstawowy wóz terenowy (podróbka Hummera), jest jeszcze ciężarówka, czołg, łódź oraz lądownik. Trzy pierwsze pozycje są prawie identyczne jak ich odpowiedniki z FarCry. Pozostałą część maszynerii należącej do Koreańskiej Armii Ludowej będziemy mieli okazję jedynie rozwalić. Śmigłowce, działka przeciwlotnicze oraz sporych rozmiarów krążownik. Wszystkie maszyny świetnie wykonane, z dbałością o zachowanie wszelkich detali, równie malowniczo rozpadają się na części składowe. Model jazdy nie jest mocną stroną Crysis, raczej nie przejdzie do historii jako przyjazny i bezproblemowy. Wyjątkowo fatalnie pilotuje się lądownik VTOL, widać że ten element nie został potraktowany z należytą starannością.

Na koniec skupmy uwagę na przeciwnikach, o których, można napisać wiele, ale na pewno nie cechuje ich różnorodność. Żołnierz jaki jest każdy widzi, tak więc dużą część gry będziemy trzaskać tylko i wyłącznie ludzi. Dostrzeżenie lub odnalezienie ciał Koreanców w gęstwinie dżungli nie jest łatwe, mundury strasznie zlewają się z otoczeniem. Akurat nie jest to żadną wadą, wszak kamuflaż wojskowy spełnia właśnie taką rolę. Bywa nawet ciekawiej gdy nie masz podanego „mięsa’ na tacy. Swoją drogą, nie pytam nawet dlaczego percepcja żółtków stoi na tak wysokim poziomie, że naszego zamaskowanego komandosa wyczuwają bez najmniejszych problemów. Sytuacja o tyle irytująca, ponieważ inteligencja skośnookich prezentuje się stosunkowo mizernie, nie przeszkadzając im w niespotykanej celności i skuteczności. Po prostu uwielbiam gry w których zanim wyjdę z gęstego lasu, już grupa oponentów czeka na mnie z podekscytowaniem Zupełnie jakbym miał dzwoneczki przyczepione do szyi. Przejście Crysis „po cichu” uważam za niemożliwe. Dodajmy do tego jeszcze trudne head shoty i już dziś można umierać ze strachu przed Korą Północną. Inna sprawa, że wygląd obudzonych ze snu przybyszów z gwiazd jest naprawdę ciekawy. Przypominają połączenie elementów organicznych i mechanicznych. OK, do dzieł Gigera się to nie umywa, Quake 4 to również inna para kaloszy. Niemniej są dosyć oryginalni. Struktura działająca na zasadzie roju, która posiada gniazdo i walczy o terytorium eliminując wszelkie wykryte organizmy żywe. Jednostek obcej rasy zobaczymy zaledwie kilka, ale zapadają w pamięci głównie dzięki fenomenalnemu wykonaniu - z resztą jak chyba każdy element Crysis w sferze technicznej. Szczególnie wielka latająca „ośmiornica” prezentuje się okazale. To trzeba zobaczyć na własne oczy.

Słowo na niedzielę

Oj, nie będzie lekko. Balans pomiędzy wykonaniem technicznym, zawartością merytoryczną i grywalnością już dawno nie był tak nierówny. Nie zrozumcie mnie źle, w Crysis gra się całkiem przyjemnie, lecz po tytule tego kalibru można spodziewać się odrobinę więcej. Cena 119 zł i mizerne wydanie w którym dostajemy czarno - białą instrukcję w połączeniu z kosmicznymi wymaganiami raczej nie zachęca do zakupu. Zastanów się dobrze. Jeżeli masz wystarczającą konfigurację, fascynujesz się grafiką, lubisz nieskomplikowane strzelaniny oraz nie szukasz czegoś nowego masz zabawę gwarantowaną. Jednak jeżeli już FarCry Ci nie podszedł, a Call of Duty 4: MW uważasz za wzór do naśladowania przez innych twórców, nowe dzieło CryTek może nie spełnić twoich wymagań. Gdyby gameplay był odrobinę lepszy, a wymagania trochę mniejsze, ocena z pewnością poszłaby w górę, niestety musze ocenic to co zobaczyłem, dlatego "tylko" 80/100. Crysis - maximum game? Raczej nie ...

Plus i Minus: 80/100

+ Niesamowita grafika!
+ Złożona fizyka
+ Kapitalne udźwiękowienie
+ Gigantyczna interakcja
+ Predator Mode
+ Ciekawy interface broni

- Przeciętny gampelay
- Trochę monotonne scenerie
- Miejscami wieje nudą
- Słabe A.I.
- Kilka małych błędów (kolizje)
- Gigantyczne wymagania sprzętowe!
- Cena i wydanie wersji PL

(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/gry/crysis_1.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/gry/crysis_2.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/gry/crysis_3.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/gry/crysis_4.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/gry/crysis_5.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/gry/crysis_6.jpg)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
HermaN KorteZ
post pią, 04 kwi 2008 - 07:36
Post #2


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: Administrator
Postów: 895
Dołączył: sob, 25 lut 06
Skąd: B-n



no zobaczymy chłopcze jak to się popiszesz (IMG:style_emoticons/default/wink.gif) ...
qrna musze sobie nową grafike kupić i zagrać jeszcze raz bo na 7900gs to raczej nie do konca byłem zadowolony ....(IMG:style_emoticons/default/sad.gif)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
sylvia
post pią, 11 kwi 2008 - 01:09
Post #3


Młokos
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 9
Dołączył: nie, 03 lut 08



kolejna niezla recenzja, Caleb (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) charakterystyczny styl pisania, zawsze z odpowiednia dawka subtelnego humoru (IMG:style_emoticons/default/smile.gif)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bombel
post nie, 13 kwi 2008 - 19:56
Post #4


Junior
**

Grupa: Użytkownik
Postów: 85
Dołączył: śro, 16 sty 08



Recenzja dobra, ale ja bym tak wysoko Crysis nie ocenil -u mnie jakos dzialal i gralo sie srednio. Sprzetu wymieniac pod jedna gre nie zamierzam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
HermaN KorteZ
post pią, 18 kwi 2008 - 07:33
Post #5


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: Administrator
Postów: 895
Dołączył: sob, 25 lut 06
Skąd: B-n



CYTAT(Bombel @ nie, 13 kwi 2008 - 18:56) *
Recenzja dobra, ale ja bym tak wysoko Crysis nie ocenił -u mnie jakoś działał i grało sie średnio. Sprzętu wymieniać pod jedna grę nie zamierzam.


popieram przedmówcę nie mniej jednak jest to pewna droga którą gra wytycza nowym produkcjom a co za tym idzie na dniach/miesiącach owa zmiana będzie konieczna jeśli chcemy się delektować wyrafinowaną grafiką. Co do samej recki widać że autor był pod wrażeniem jak i wszyscy którzy pierwszy raz grę odpalili tyle że patrząc na screeny kolega miał troszkę lepsiejszy sprzęt dzięki czemu tak się podobało......(IMG:style_emoticons/default/wink.gif)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
mefisto
post pią, 18 kwi 2008 - 07:53
Post #6


Młokos
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 12
Dołączył: wto, 04 mar 08



mnie gra i recka się b.podobają.....dobra robota Caleb
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Caleb
post pią, 18 kwi 2008 - 18:46
Post #7


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: SuperModerator
Postów: 787
Dołączył: pon, 30 paź 06
Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A.



CYTAT(HermaN KorteZ @ pią, 18 kwi 2008 - 06:33) *
... patrząc na screeny kolega miał troszkę lepsiejszy sprzęt dzięki czemu tak się podobało......(IMG:style_emoticons/default/wink.gif)


CYTAT(Caleb @ czw, 03 kwi 2008 - 22:23) *
Wymagania produkcji ze stajni CryTek to zadra w tyłku każdego posiadacza komputera. Ból tym większy, ponieważ nie zobaczyć Crysis w najwyższych detalach (przynajmniej High), to tak jakby nie widzieć go wcale. Smutna prawda -

Go to the top of the page
 
+Quote Post
HermaN KorteZ
post sob, 19 kwi 2008 - 14:38
Post #8


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: Administrator
Postów: 895
Dołączył: sob, 25 lut 06
Skąd: B-n



na moim 7900gs C2D 3,01 GHz poszedł na UltraHaju bez gładzenia niestety, ale dało się zobaczyć....sek w tym że przydało by się 32' minimum by się b.podobało
Go to the top of the page
 
+Quote Post
megasolider
post śro, 19 lis 2008 - 21:16
Post #9


Młokos
*

Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Dołączył: śro, 19 lis 08



Jeśli ktoś chce pobrać Crysisa to jest na stronie http://chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=CobraPL Pełna wersja
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: piątek, 22 wrzesień 2017 - 14:25
IPS Driver Error

IPS Driver Error

There appears to be an error with the database.
You can try to refresh the page by clicking here