![]() ![]() |
wto, 05 gru 2006 - 23:59
Post
#1
|
|
![]() Mentor Grupa: SuperModerator Postów: 787 Dołączył: pon, 30 paź 06 Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A. |
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Doom_3_RoE.jpg)
Doom 3: Ressurection of Evil Zło raz pokonane ponownie powraca niczym senny koszmar o trzeciej nad ranem w burzliwą noc jesiennego przesilenia. Trzyma Cię w morderczym uścisku napawając się twoją bezradnością i paraliżującym strachem, śmiejąc Ci się prosto w oczy gdy wszyscy dookoła umierają ... Raz rozpoczęta szatańska gra z chaosem nigdy się nie zakończy, nie można z nim wygrać tak jak nie możliwe jest zatrzymanie czasu. Jedyne co pozostaje to ucieczka w nieznane ... Ale ile można się kryć w cieniu? Ile można uciekać? Śmierć prędzej czy później i tak Cię znajdzie... Najwyższy czas stawić czoła największym lękom i fobiom ... Stawką jest bowiem coś więcej niż tylko życie ... twoja dusza ... Kwestią czasu było kiedy pojawi się rozszerzenie do Dooma trzeciego, tytuły tego kalibru zawsze dostają przynajmniej jeden dodatek - taka jest już kolej rzeczy i nomenklatura rynku. W zasadzie nie jest to zła „tradycja” pod warunkiem że dostajemy coś więcej niż to samo w nowym kolorowym pudełku za parędziesiąt złotych. Co nasz czeka tym razem? Rozdział oryginalnego Dooma 3 został definitywnie zamknięty, to już za nami. Niemniej nie brakuje chętnych żeby nadal eksplorować nieprzystępne zakątki marsjańskiej bazy UAC. Nowa ekspedycja kierowana przez ambitną panią doktor przeszukuje jedno ze skrzydeł kompleksu natrafiając na kolejne niezbadane ruiny prastarej cywilizacji. Wewnątrz znajdują artefakt nieznanego pochodzenia., do którego nasz tyle odważny co niezbyt rozgarnięty, kanciasto - głowy bohater od razu wyciąga ręce ... Małe trzęsienie ziemi, martwi towarzysze, obudzone zło ... i problemy same się znajdują. No nic, pozostaje tylko złapać za giwere i zaprowadzić tu porządek silną ręką ... Fabuła jak widać przesadną oryginalnością nie grzeszy. Na szczęście mamy doczynienia z Doomem, tutaj fabuła nie jest istotna. Z czym do ludzi? Autorzy Przebudzenia Zła bynajmniej nie spali przez ostanie kilka miesięcy, raczej uważnie obserwowali rynek gier w szczególności zaś nowe tytuły fpp. Widać pograli trochę w F.E.A.R. i Half Life 2 bo charakterystyczne elementy tych gier znajdziemy również w ich nowej produkcji. Już słyszę te głosy zdziwienia, jak to? Przecież to Doom - on jest klasą samą w sobie! Widać czegoś jednak brakowało. Więc co takiego dostaliśmy? Pierwszą nowością którą odkryjemy już po kilkunastu minutach zabawy jest doskonale znany z HL 2 Gravity Gun tutaj ochrzczony mianem Ionized Plasma Levitator (sic!). W sumie sam pomysł jest jak najbardziej interesujący, ot można „złapać” dowolny przedmiot taki jak pudło, skrzynie, ekwipunek czy beczkę i cisnąć w oponenta aby zrobić mu krzywdę. Niestety ciasne pomieszczenia trochę utrudniają precyzyjne ukierunkowanie lotu „pocisku”, podczas gdy szybko wyładowujące się baterie nie pozwalają na dłuższe wycieczki z „niespodzianką’ dla napotkanych stworów. Szkoda że potencjału tego gadżetu nie wykorzystano w zasadzie w ogóle, można go obejrzeć i schować bo podczas gry ani razu nie będzie wymagane jego użycie. Wiele do życzenia pozostawia także wygląd nowego nabytku przywodząc na myśl archaiczne Q2. Ogólnie rzecz ujmując mało praktyczna zabawka bezużyteczna w bezpośrednich starciach ale punkt za konsekwencję. Ponad to do dyspozycji dostaliśmy także starożytny artefakt, czerpiący swoją energię z ciał poległych ludzi, który zdobywamy już na samym początku wyprawy. Jego najistotniejszą rolą jest niewątpliwie spowolnienie czasu dobrze znane miłośnikom F.E.A.R. czym Max Payne, z tą różnica że tutaj całe otoczenie zwalnia podczas gdy my poruszamy się normalnym tempem, co daje nam większe możliwości eksterminacji przeciwników. A tych akurat nie zabraknie ... Na tym jednak nie koniec. Oprócz spowolnienia czasu, po zwycięskiej walce z każdym subbossem których jest trzech, „serce ciemności” zyskuje nowe właściwości min.: zwiększenie siły rażenia czy też chwilową nietykalność. Jako że mniej więcej w ž gry zaczyna już się robić gęsto, użyteczność tego gadżetu docenicie z pewnością niejednokrotnie. Teraz to co tygrysy lubią najbardziej czyli konwencjonalny kawał stali dobrze znany z Doom 2 ... legendarna dwururka powraca! Ten kto obcował z poprzednikiem serii doskonale wie co to za narzędzie zniszczenia i zna jego możliwości. Konwersacja z wszelkiej maści potworami jest znacznie przyjemniejsza przy użyciu podwójnej ilości śrutu, a w połączeniu ze spowolnieniem czasu otrzymujemy niezwykle morderczą mieszankę. W zasadzie przez prawie cały czas biegałem sobie radośnie kosząc maszkary dubeltową i musze przyznać że dokładnie tego brakowało mi w oryginale. Skuteczność i siła - te dwa przymiotniki najlepiej oddają charakter nowej broni. Przepraszam czy tu biją? Najwyższy czas wspomnieć słowo o piekielnych pomiotach jakie przyjdzie nam spotkać na swojej drodze. Oprócz starych dobrych znajomych doszło kilka zupełnie nowych „twarzy”, a wśród nich Vulgar czyli brat bliźniak (bez skojarzeń) wszechobecnego Impa ale szybszy i zdecydowanie bardziej skuteczny oraz Bruiser - prawdziwe monstrum, kawał cielska z monitorem (!) zamiast facjaty ... ludzie to mają wyobraźnie ;]. Powróciły także latające czaszki, Lost Souls rodem z Dooma drugiego. Zmierzyć przyjdzie się nam również z trzema piekielnymi łowcami których będziemy mieli wątpliwą przyjemność poznać, za to już znacznie większą przyjemność będziemy czerpać z ich unicestwienia. Jak wcześniej wspominałem pełnią oni rolę subbosów i każdorazowa wygrana owocuje „pochłonięciem” ich duszy przez „serce ciemności” co bezpośrednio przełoży się na jego właściwości i zwiększy nasze w kolejnych starciach. Jest jeszcze końcowy „gagatek” i sprawca całego bałaganu ale o tym cicho sza. Nowi przeciwnicy są naprawdę dobrze wykonani a co najistotniejsze doskonale pasują do piekielnego klimatu Dooma. A.I. specjalnie nie wyewoluowało wiec nadal mamy do czynienia z klasycznym mięsem armatnim, niemniej nikt chyba w tej kwestii rewolucji się nie spodziewał. Klimat i Grafika To ca najbardziej spodobało mnie się w Doom 3 RoE to znacznie bardziej psychodeliczny klimat niż w wersji podstawowej, przynajmniej na wstępie. Cały czas słychać szepty, lamenty, ktoś krzyczy a niejednokrotnie raczeni jesteśmy krótkimi interaktywnymi wstawkami min.: gdy całe pomieszczenie wypełnia się krwią i już zaczynamy się dusić, a po chwili okazuje się iż było to tylko złudzeniem i w tym momencie wyskakują na nas rozwścieczeni agresorzy. Z początku nie atakują nas na szczęście całe piekielne zastępy tylko pojedyncze potwory czające się w mrocznych zakamarkach i ogromnie mnie to cieszyło. Klimat zdecydowanie na tym zyskał, i naprawdę momentami włos się jeżył na głowie. Taki stan rzeczy nie trwa jednak wiecznie i mniej więcej od połowy gry zaczyna się regularna jatka która już tak bardzo nie bawi. Było to jednak do przewidzenia w końcu mamy do czynienia z klasycznym fpp a nie survival horrorem. Na koniec krótkie podsumowanie strony technicznej. Otóż zadziwiające jest jak dwu i pół roczny engine Dooma nadal trzyma klasę. Grafika jest bardzo sugestywna i sama w sobie tworzy klimat opustoszałej i pełnej niebezpieczeństw wyalienowanej bazy. Doskonałe oświetlenie misternie buduje atmosferę, pamiętajmy że ciemność w Doom to ciemność absolutna którą tylko światło latarki może rozjaśnić. Tekstury wysokiej jakości cieszą oko, a niezbyt wygórowane wymagania jak na dzisiejsze czasy powinny ucieszyć posiadaczy słabszego sprzętu. Początkowe lokacje robią bardzo pozytywne wrażenie, dużo bowiem zwiedzać będziemy pozostałości i ruin pradawnej cywilizacji wykonanych naprawdę przyzwoicie i ze smakiem. Niestety później ponownie skażani jesteśmy na tułaczkę po ciasnych korytarzach marsjańskiej bazy gdzie cały czas prześladowało mnie uczucie że kiedyś już tu byłem. Czeka nas też krótki acz wyjątkowo nieprzyjemny czy wręcz nieprzemyślany level w kanałach, by ostatecznie naszą wędrówkę zakończyć w piekle gdzie dodatek jak żywo przypomina wersję podstawową. Czyżby pomysły skończyły się przedwcześnie? Słowo na niedzielę Trzeba przyznać że Ressurection of Evil to solidny dodatek do jednej z najgłośniejszych gier 2004 roku. Uzupełnia wersję podstawową o elementy których ewidentnie w niej brakowało, chociażby fenomenalnej dwururki. RoE jest doskonałą wersją rozwojową oryginału, niestety nie ustrzegła się kilku mniejszych i większych wad. Pierwsza i niestety dobrze znana to straszna liniowość rozgrywki, jednak tym którym w D3 to nie przeszkadzało nie będą mieli powodu do specjalnego narzekania, wszak to „tylko” fpp. Razi za to długość dodatku który można skończyć w jeden długi jesienny wieczór, a to trochę mało. Ubolewam również nad końcowymi etapami rozgrywki które przeradzają się w bezkompromisowa sieczkę co mnie akurat średnio się podobało i zdecydowanie lepiej prezentował się początek. Niemniej uważam RoE za produkt godny polecenia, to sporo dobrej zabawy okraszonej hektolitrami krwi i tonami wystrzelanej amunicji. Jednym słowem warto. A teraz śpijcie dobrze ... puki możecie ... hehe ... Plus i Minus: 70/100 + Dwururka + Grafika + Zwolnienie czasu + Więcej strachów - Końcówka - Krótka - Liniowość Powered by Caleb Ten post edytował Caleb pią, 15 lut 2008 - 16:39 |
|
|
|
![]() ![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: piątek, 18 maj 2012 - 10:34 |