IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Recenzja: Gears of War, ... Nam strzelać przykazano ... Stąpiłem na działo ...
Ocena 5 V
Caleb
post czw, 21 lut 2008 - 17:55
Post #1


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: SuperModerator
Postów: 787
Dołączył: pon, 30 paź 06
Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A.



(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/GoW_box.jpg)

Gears of War

Mega hit. Takim mianem ochrzczono Gears of War na platformie Xbox 360, najukochańszym dziecku Microsoftu i Billa G. Ileż to razy użytkownicy X pudła chlubili się posiadaniem, rzekomo najlepszej gry roku 2006 o genialnej grywalności i fenomenalnej grafice, z którym żaden tytuł na Pc nie może się równać? Pewnie równie często jak twierdzenie że GoW nigdy nie zawita na blaszki. Nie wzięli chyba pod uwagę odwiecznych praw rynku, które kolejny raz pokazały że tytuły ekskluzywne to tylko i wyłącznie kwestia wyłożonych nań pieniędzy aby zablokować dalsze konwersje. Podobny los dotknął także Gears of War, który po roku od debiutu na konsoli, zawitał na komputery osobiste. To co dwanaście miesięcy temu było czymś porywającym, dziś już niekoniecznie może sprostać wymogom rynku, szczególnie że konkurencja jest tej zimy niezwykle silna. Crysis, Call of Duty 4, Bioshock, Timeshift to tylko kilka z tytułów które będą bezpośrednio rywalizować z Gears of War być może o miano najlepszej gry tego kwartału. Czy trochę przeterminowane danie nadal może smakować wybornie? Szczególnie gdy serwuje je legendarny Epic?

Ja, twardziel

Świat Gears of War do złudzenia przypomina naszą ojczystą matkę ziemię. Sądząc po architekturze i wyposażeniu komandosów, akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości. Jak wyglądało życie na planecie przed wielkim konfliktem nie dane nam będzie zobaczyć, z resztą niczemu by to nie służyło. Ważne dlaczego świat ten pogrążył się w chaosie. Ludzie jak to ludzie, bez wojny żyć nie potrafią, więc i tutaj znalazł się doskonały powód by rozpętać małą awanturę ... Pokłady substancji zwanej Immulsion, bogactwo planety, okazały się niezwykle cennym surowcem. Liczne organizacje szybko zaczęły rościć sobie prawa do jej wydobycia i przetwarzania. Nie powinno być zaskoczeniem, że żadna z istniejących frakcji nie miała przesadnej ochoty dzielić z konkurencją złóż cennego minerału. Tak więc na przemian mordując się, paląc i niszcząc odbierali sobie co jakiś czas monopol na jej wydobycie. Zabawa trwała w najlepsze, niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Względnie, gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. I stało się. W „Dniu Wyjścia” ludzkość stanęła w obliczu zupełnie nowego zagrożenia. Z głębi ziemi wyłoniła się obca, niezwykle agresywna (i małomówna) rasa Locust dokonując błyskawicznej inwazji na obiekty kolonistów, niszcząc i plądrując większość osiedli. Ludzie szybko zareagowali przegrupowując siły i powołując do życia organizację nazwaną Coalition Ordered Governmments, której statutowym, a może jedynym zadaniem było tępienie najeźdźców. Cel szczytny, z wykonaniem już gorzej - w momencie rozpoczęcia gry wojna trwa w najlepsze od przeszło 14 lat. Konflikt wydaje się być niekończącym pasmem destrukcji i agonii. Do czasu. Oddział Alpha Squad zdobywa urządzenie zawierające pełne dane o sieci tuneli którymi poruszają się najeźdźcy. Żeby było zabawniej kontakt z grupą specjalną zostaje wkrótce zerwany ... I teraz wszyscy razem chórem zawołajmy: „czas znaleźć kogoś odpowiedniego, by dokończył robotę”. Na casting zgłosił się tylko jeden ochotnik ...

Oto jego pięć minut. Marcus Fenix to przykład typowego super herosa od którego zależą losy świata. Ten napakowany sterydami gostek, przypominający nadmuchany balon jest idealnym archetypem komputerowego bohatera. Nie zadaje zbędnych pytań, kocha swojego gnata, rzuca sarkastyczne komentarze, kpi ze śmierci, uwielbia świst ołowianych kul i krew wrogów na podłodze. Swoją monstrualną posturą wprawiłby w kompleksy nawet Pudziana, który z Dominatora musiałby się przechrzcić na Puszka Okruszka. Marcus ostanie kilka lat przesiedział w wilgotnej celi, z której wyrywa go dawny kumpel Dominic Santiago werbując do Delta Squad. Z racji że lepszej roboty ze swoją kartoteką by pewnie nie znalazł (może jako kasjer w Biedronce), ochoczo przyjmuje propozycję. Marcus i Dominic, Fenix i Santiago - od teraz ta dwójka przejmuje stery, a wraz z nimi kroczyć będzie piekło ...

Demony wojny według (L)Epic

Jazda, jazda, jazda, jazda! Gears of War to czystej krwi bezpretensjonalna strzelanina w której obowiązuje zasada: „bierz giwerę i strzelaj do tych brzydszych”. Głównym zadaniem jest parcie do przodu, zostawianie za sobą coraz to większych stosów trupów przy okazji wykonując zlecone misje. Choć czynność to prosta, bywa zarazem satysfakcjonująca - stara i sprawdzona reguła na dobrą grę akcji cały czas działa. Autorzy zaserwowali nam jednak nieco inne podejście do problemu samej walki. W odróżnieniu od większości shooterów, w produkcji Epic podstawą „być albo nie być” jest umiejętne dobieranie pozycji do prowadzenia ognia za wszelkiej maści przeszkodami terenowymi. Wbrew pozorom, nie ma to nic wspólnego z prawdziwą taktyką, lecz w sposób bardzo wyraźny nadaje charakter rozgrywce. Ukrywanie się za wrakami samochodów, betonowymi filarami czy starą lodówką to podstawa - zapewnią nam ochronę przed nieprzyjacielskimi kulami, pozwolą bezpiecznie przeładować magazynek czy też zregenerować siły witalne. Co istotne, w GoW nie uświadczymy klasycznego paska zdrowia, jego rolę przejął czerwony znak pojawiający się na środku ekranu (Omen Śmierci). Gdy obrywamy zbyt mocno, natężenie koloru zwiększa się zwiastując niechybny kres żywota. Szukasz apteczki? Szkoda czasu, bo ich zwyczajnie nie ma. Regeneracja odbywa się automatycznie, jeżeli tylko znajdziemy bezpieczne miejsce do chwilowego odpoczynku (tudzież relaksu za przeszkodą). Podczas ostrej wymiany ognia lepiej się zbytnio nie wychylać, być zachowawczym i ostrożnym bowiem GoW nie należy do przesadnie łatwych gier, nawet na najniższym poziomie trudności. Wrogowie podobnie jak my, obficie korzystają z wszelkich zasłon, więc niejednokrotnie doświadczymy typowej walki pozycyjnej. Naturalnie można, a nawet trzeba próbować obejść przeciwnika, jednak rajdy z okrzykiem „hurrrrra” na ustach skończą się raczej tragicznie. Nasza efektywność zależy nie tylko od samej celności ale także od kilku na pozór drobnych niuansów. Między innymi można skrócić czas zmiany magazynka jeżeli w odpowiednim momencie wciśniemy ponownie przycisk odpowiedzialny za przeładowanie. Jeżeli trafimy idealnie, zadawane przez nas obrażenia chwilowo wzrosną. Sprawa na pozór błaha ale w sytuacji krytycznej dodatkowe jedna czy dwie sekundy mogą uratować nam życie. Niby nic, a znaczy wiele, szczególnie gdy przed oczami zamigocze nam perspektywa powtarzania levelu od ostatniego checkpointa ponieważ nie ma możliwości dowolnego zapisu stanu gry. Kampania dla jednego gracza składa się z pięciu rozdziałów, podzielonych na kilka/kilkanaście podrozdziałów, w tym pięć zupełnie nowych, przygotowanych specjalnie z myślą o graczach pecetowych. Zasadniczo, poza zmianami w scenerii, która powiedzmy sobie szczerze jest estetyczna lecz monotonna, niewiele nas może zaskoczyć. Czasami, przy rozwidleniu dróg możemy wybrać kierunek naszej wycieczki, nie ma to większego wpływu na dalszą rozgrywkę. Gears of War jest stosunkowo krótką grą, więc większość z was nawet nie zdąży zauważyć przytoczonych zarzutów porwana przez falę mordu i destrukcji.

Wrócę jeszcze na moment do powszechnej opinii, że GoW zawiera elementy taktyki, wymaga planowania i koordynacji drużyny. Nie twierdzę że w ogóle takie opcje nie występują, aczkolwiek po skończonej rozgrywce uważam że to spora przesada, a wręcz nadużycie. Jak zwykłą zabawę w chowanego i obrzucanie się ołowiem można interpretować jako pierwiastek taktyki? Co prawda istnieje opcja wydawania poleceń naszym współtowarzyszom, jednak zbytnia ufność w ich samowystarczalność może nas zgubić. Pewnego razu podczas gry postanowiłem posilić się niezwłocznie (pyszna sałatka). Ukryłem więc swoją postać za najgrubszym filarem licząc że kiedy powrócę pozostali członkowie ekipy już się z obcymi uporają i będę mógł ruszyć dalej. Jakież było moje zdziwienie gdy po kilkunastu minutach z gastronomicznego exodusu, mój oddział cały czas prowadził zażartą wymianę ognia ... z dwoma oponentami. Wniosek? Jeżeli chcesz żeby coś było zrobione jak należy, zrób to sam! Pomimo posiadania czasami i czteroosobowej drużyny, uczucie ciężaru który spoczywa na nas jako głównym karabinierze wcale nie maleje. Chłopaki w swoich działaniach bywają nieporadni i zawodni, ale przynajmniej jest wesoło. Autorzy próbowali nawet nadać im charakteru, na tyle, ile możliwe jest stworzenie postaci z duszą w tego rodzaju grze. W moim mniemaniu ten zabieg się nie udał. Bohaterowie Gears of War to płaskie i banalne postacie, do których ciężko czuć sympatię czy awersję - są nijakie.

Jeszcze tylko minutka ...

Pomimo prostoliniowości oraz braku zadań diametralnie innych niż KKnD (Kil, Krasz ‘n’ Dystroji), Gears of War z niebywałą łatwością przyciąga do monitora. Co jest zatem takiego wciągającego w tej nie młodej już przecież produkcji, że nadal potrafi zaabsorbować uwagę gracza? Klimat to niezaprzeczalnie jeden z głównych atutów gry. Zrujnowany świat który przemierzamy pełny opuszczonych budynków, zamkniętych dróg, zdezelowanych fabryk i magazynów wygląda przygnębiająco. Mroczna aura spowija wszystko, dookoła czuć destrukcyjny wpływ toczącej się od lat wojny. Posępny nastrój buduje po części oprawa graficzna, stylistyka poziomów jak i sam charakter prowadzonej rozgrywki. Bywa „gęsto” gdy wróg napiera, a jego jucha zalewa nam oczy w wirze toczącej się zawieruchy. Trzeba przyznać że GoW jest wyjątkowo krwawym diamentem. Osocze tryska z „obcasów” którzy smakują ołowiu wystrzeliwanego z naszej lufy (wiem jak to brzmi ;]), jakby chcieli wywrzeszczeć „dobrze! jeszcze!”. Ciekawą atrakcją jest przymocowana do karabinu piła mechaniczna. Jej przeznaczenie nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, chyba że miał na myśli coś innego niż widowiskowe szlachtowanie oponentów, osuwających się na ziemię w kałuży krwi. Korzenie GoW wywodzą się wprost z konsoli Xbox 360, ogromny nacisk położono więc na przyjemność wynikającą z zabawy, tworząc po prostu grę „for fun”. W sumie to jedna z najważniejszych cech udanego produktu, o której wielu producentów już chyba zapomniało, a właśnie w GoW gra pierwsze skrzypce. Reszta jest tylko tłem. Ani klimat, ani tym bardziej grafika nie wywierają tak pozytywnego wrażenia jak grywalność. Nawet gdy cyklicznie będziemy konać, kląć na potęgę męcząc się z wykonaniem zadania, ciężko jest zwyczajnie wyłączyć GoW’a i zapomnieć o problemie - „coś” nie da nam spokoju. Może to poruszona ambicja gracza? Faktycznie, gra potrafi rozbudzić chęć, a wręcz rządzę wygrywania i finalizowania rozpoczętych misji. Dodatkowo, szybkie zasymilowanie z Gears of War ułatwia proste sterowanie. Przeciętnie jego opanowanie zajmuje pięć minut. Dzięki Bogom za mysz w standardowym wyposażeniu PeCeta, nigdy specjalnie nie przepadałem za grami Tpp/Fpp na padzie, ale to zapewne kwestia przyzwyczajenia.

Epic posiada już bardzo duże doświadczenie w tworzeniu gier nastawionych na rozgrywkę multi, co zawdzięcza cały czas popularnej i regularnie odświeżanej serii Unreal Tournament. Grzechem byłoby więc pominięcie tego aspektu w jakimkolwiek swoim produkcie. Wśród kilku trybów zabawy sieciowej, szczególnie cieszy fakt, że powrócił od laty zapomniany tryb Cooperative, gdzie dwoje graczy przez Internet może ramię w ramię ukończyć główną kampanię. Zabawa jest przednia, wszak „żywy” towarzysz to w końcu lepszy kompan od bezosobowego, komputerowego bota. W dołączonym do pudełka poradniku, zostały opisane zarówno taktyki grania w trybie Multiplayer, jak również nowe mapy stworzone specjalnie na potrzeby rozgrywki sieciowej. Pojawił się także zupełnie nowy tryb - Król Wzgórza, polegający na przejęciu i utrzymaniu dominacji nad określonym kawałkiem terenu.

... Paskudna morda!

Nasi przeciwnicy mają paskudne mordy, i już za to należy im się solidny łomot.. Nie spotkamy zbyt wielu przedstawicieli tej bardzo interesującej, acz mało rozmownej rasy, która po naszej radosnej szarży wpisana zostanie na listę gatunków zagrożonych. Polecam szczególnie zwrócić uwagę na epizod „Nightfall”, który odrobinę przypomina scenariusz filmu Pitch Balck. Skrzydlate potwory lękające się jedynie światła brzmią znajomo, prawda? Wrażenie robią także sporadycznie spotykani bossowie, dokładniej zaś ich monumentalne gabaryty. Zabawne, jeden z najczęściej występujących przeciwników, głównie w materiałach promocyjnych, gigantyczny Brumak, nieobecny w wersji konsolowej na „blaszaku” jest przedostatnim spotykanym oponentem. To pokaźnych rozmiarów ścierwo, które kilkukrotnie utrudni nam zadania depcząc po piętach naszemu oddziałowi. Wybór broni jest zadziwiająco skromny: kilka pistoletów, strzelba i karabin snajperski o dobitnie standardowym działaniu. Wszystko wdzieliśmy tysiące razy, może poza piłą mechaniczną. Nie ma się nad czym rozwodzić. Ciekawostka są za to granaty, może nie sam fakt ich obecności ale sposób użycia. W momencie mierzenia, ukazuje nam się przewidywana trajektoria lotu wybuchowej „niespodziewanki”. Dzięki temu można precyzyjnie i zamysłem wybrać miejsce rzutu. Kapitalny pomysł, genialny w swojej prostocie (nie mylić z prostatą).

Technikalia

Gears of War był bodajże pierwszym komercyjnym tytułem do produkcji którego wykorzystano Unreal III engine. Widać to nawet dziś, chociaż oczopląsu już raczej nie dostaniemy. Grafika jest bardzo, bardzo dobra ale nie wywołuje szoku, szczególnie gdy porównamy ją z najnowszymi produkcjami. Dominuje szaro-bura kolorystyka, podkreślająca post apokaliptyczny klimat. Lecz nawet w tej, na pozór, niezbyt widowiskowej scenerii dostrzec można nadzwyczajne piękno architektury, oraz bukiet graficznych detali i smaczków. W końcu mamy przed sobą nowe dziecko Epic, ojców i matek Unreal jednej z ważniejszych Fpp w historii elektronicznej rozrywki (na pewno pod względem technologii). Uwagę zwracają doskonałej jakości tekstury i dynamiczne, „pastelowe” oświetlenie. GoW został także nasączony dużą ilością efektów shadero-podobnych, przez co wiele obiektów wręcz promienieje. Trzeba przyznać że w ogólnym rozrachunku, jest to miły dla oka element oprawy wizualnej. Owacje na stojąco dla ludzi od optymalizacji, nawet na 8600GT, 1 Gb Ram i średnim dwu jajowym procku gra śmiga bardzo sprawnie! W dzisiejszych czasach to szlachetny wyjątek.

Co jeszcze? Praca kamery jest nad wyraz dobra, nigdy nie zdarzyła się sytuacja abym przez niewłaściwe ujęcie został zaskoczony lub zdezorientowany. Fenomenalnie rozwiązano opcję przedstawienia akcji podczas biegu. Wygląda to tak jakby bezpośrednio za nami podążał kamerzysta, obraz buja się na boki potęgując jednocześnie uczucie pędu. Filmowa sztuczka, świetnie sprawdza się grze komputerowej. Ogólnie sterowanie za pomocą myszy i klawiszy spisuje się doskonale, nie ustępując konsolowym rozwiązaniom. Większość czynności wykonujemy w bardzo prosty sposób, używając do tego zaledwie kilku przycisków, o czym wspominałem wcześniej. Czuć kontrolę nad tym co robimy.

Słowo na niedzielę

Gears of War to produkt idealny dla osób oczekujących mało zobowiązującej zabawy, gdy wracają po ciężkim dniu z pracy lub szkoły (szczególnie szkoły) do domu. Nie czujesz potrzeby zagłębiania się w fabułę, zapoznawania ze sterowaniem czy nawet główkować nad zadaniami? Nie? Wolisz iść przed siebie, mordować z dzikim uśmiechem na ustach? Rozważ kupno Gears of War! Co zawiera Polskie wydanie? Grę, książeczkę z kompletnym poradnikiem i duży plakat. Bardzo fajnie, książeczka rozpadła mi się dosłownie w dłoniach przy pierwszym przeglądaniu ... Kartki można wyciągać jak z brudnopisu! Nieudolnie sklejona książeczka to na szczęście jedyna bolączka, ale przy zakupie gry za ponad 100 zł takie sytuacje nie mogą mieć miejsca, za co niestety ocena końcowa zostanie obniżona. Nie wnikam czy akurat miałem niebywałe szczęście że trafiłem na wadliwy egzemplarz, czy to popularny defekt. Całokształt wypada nad wyraz przyzwoicie, i tego się trzymajmy. Tymczasem na Xbox 360 juz zapowiedziano część drugą ...

Plus i Minus: 80/100

+ optymalizacja
+ mroczna oprawa
+ duża grywalność
+ cooperative

- miejscami monotonna
- czy aby nie nazbyt prostacka?
- w sumie na jeden raz
- trochę późno wyszła na PC
- książeczka w wersji PL rozpada się w dłoniach



(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Gow_1.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Gow_3.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Gow_2.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Gow_4.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Gow_5.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Gow_6.jpg)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/Gow_7.jpg)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bombel
post pią, 14 mar 2008 - 01:20
Post #2


Junior
**

Grupa: Użytkownik
Postów: 85
Dołączył: śro, 16 sty 08



Ja osobiscie wyżej bym ocenił Gears of War - spodobała mi się bardziej niż Crysis. Recka godna pochwały, zawiera wszystko co istotne no i jest obiektywna. W kilku miejscach brakuje przecinków, ale to juz robota dla korekty (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: piątek, 18 maj 2012 - 10:35
IPS Driver Error

IPS Driver Error

There appears to be an error with the database.
You can try to refresh the page by clicking here