IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Recenzja: Half Life II: Episode One, ... Gordon Wolny Jest ...
Caleb
post sob, 09 lut 2008 - 22:04
Post #1


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: SuperModerator
Postów: 787
Dołączył: pon, 30 paź 06
Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A.



(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/HL_2_EO_Box.jpg)

Niezmordowany doktor Gordon Freeman dumnie powraca po ponad półtora rocznej przerwie. Przez ten okres zdążył chyba dostatecznie wypocząć żeby ponownie spróbować ocalić świat. Wielu powątpiewało czy zobaczy jeszcze tego brodatego, małomównego jegomościa, jednak ekipa Vavle nie pozostawiała sympatyków Half Life 2 na lodzie, w pocie czoła pracując nad pierwszym oficjalnym rozszerzeniem do wielkiego hitu z 2004 roku. Dlaczego tak długo? W tym samym czasie można było przecież zrobić zupełnie nową grę, a nie jedynie skromny dodatek. Czy po tak długim okresie oczekiwania i premierze kilku głośnych tytułów Half Life 2: Episode One jest w stanie czyś zaskoczyć potencjalnych odbiorców? Wszystko wyjaśni się już za chwilę, na łamach owej krótkiej, lecz bogatej w treść recenzji.

Jedziesz Gordon, jedziesz!

Historia przedstawiona w Episode One rozpoczyna się tuż po zakończeniu wydarzeń z wersji podstawowej. W Cytadeli sytuacja nie wygląda za ciekawie - cały budynek zaczyna się rozpadać, co grozi totalną katastrofą. Gordon odnaleziony przez mechanicznego pupila Alyx Vance, po konsultacji z koleżanką i jej ojcem postanawiają jak najszybciej opuścić City 17. Zanim jednak czmychną na dobre, muszą zapobiec eksplozji reaktora cytadeli. Z pozoru proste zadanie będzie wymagało od naszych bohaterów nie mało sprawności i silnych nerwów, tym bardziej że miasto cały czas pełne jest przeciwników wszelkiej maści. Ucieczka będzie zatem głównym zajęciem dla naszej dwójki. Dwójki, bowiem od tej pory przez znakomitą część gry towarzyszyć będzie nam Alyx Vance udzielając zarówno wsparcia intelektualnego, technicznego jak i ogniowego. W sytuacji gdy oddech przeciwników czujemy cały czas na plecach, asekuracja okaże się niezwykle przydatna w końcu co dwie giwery to nie jedna. Alyx wydaje się być tym bardziej niezastąpiona gdyż kule nie robią na niej przesadnego wrażenia - w zasadzie jest nieśmiertelna … Mniejsza o to, gdyby trzeba było cały czas mieć naszą współtowarzyszkę na oku, i dodatkowo dbać o jej dobro gra sporo by straciła na atrakcyjności. Tym bardziej że w Episode One akcji mamy co nie miara i cały czas coś się dzieje. Już na początku dostajemy do dyspozycji ulepszony Gravity Gun! Jest to chyba jedna z najlepszych zabawek do destrukcji ze wszystkich znanym mi gier fpp. Miotanie ciałami wrogów niczym szmacianymi lalkami, rzut na 100 metrów metalowymi konstrukcjami czy centralami komputerowymi daje naprawdę sporo radochy. Nie zabraknie również klasycznej wymiany ognia, a niejednokrotnie potyczki będą przypominać mini wojnę. Niby wszystko już było wcześniej, ale ogromne zagęszczenie akcji pozwala użyć stwierdzenia, iż Episode One jest swoistym Half Life 2 w pigułce.

Nova Prospekt

Jeżeli ktoś spodziewa się dużej ilości nowych pomysłów, Episode One niemile go rozczaruje. To w zasadzie to samo tylko lepiej i ładniej podane, za odpowiednią sumę oczywiście. Zasadniczo w kwestii rozgrywki absolutnie nic nowego Episode One ze sobą nie przynosi, poza gigantyczną dawką grywalności. Jednoznacznie trzeba przyznać, że przyjemność z grania jaką daje EO jest wręcz imponująca, odziedziczył ją bądź co bądź po swoim tatusiu (HL2). Skromne cztery (!) godziny w których to można bezproblemowo ukończyć zabawę są warte więcej niż dziesięć lub dwadzieścia spędzonych nad przeciętnej jakości produktem. Pytanie tylko czy suma jaką nań wydamy będzie adekwatna do ilości spędzonego czasu przed monitorem. Nie jestem zwolennikiem równania, że im więcej płacę za grę tym dłużej powinienem się nią cieszyć, ale cztery godziny to już lekka przesada. Szczególnie odczują to starzy wyjadacze, dla których Half Life 2 był dziecinna igraszką, tym bardziej iż zagadki EO są dokładnie na tym samym, czyli dosyć łatwym poziomie co w wersji podstawowej. Lokacje z wyglądu wiele nie odbiegają od oryginału, poziom ich wykonania jest co najmniej bardzo dobry. Szczególnie zapada w pamięci pojedynek ze śmigłowcem na dachu wieżowca, oraz ostra impreza w zamkniętej klinice – każdy może wejść ale nie każdy wyjdzie w jednym kawałku. Ogólnie poziomy prezentują się ciekawie ale bez widocznych innowacji. Podobnie sprawa ma się z przeciwnikami, których nowych gatunków naliczyłem aż … jeden. Zombie ekstremista z granatem, w dodatku ów typ bardzo lubi się przytulać obgryzając nam tym samym potylicę. Reszta to starzy dobrzy znajomi: żołnierze, robale, kosmaci kosmici etc. Nowe giwery? Nic z tego, do użytku oddano tylko pełny asortyment znany z Half Life 2. Wszystko to wyłania obraz Episode One jako krótkiego, mało rozbudowanego dodatku który można by określić mianem kroku w tył. Problem w tym że do takiego wniosku można dojść wyłącznie po przejściu gry, bowiem EO wciąga tak bardzo że nawet przez chwilę nie zastanawiałem się nad wymienionymi wcześniej brakami. Grywalność, grywalność i jeszcze raz grywalność oto główny atut omawianego dodatku.

Technikalia

Słowo o grafice. Dosyć leciwy, bo już blisko dwu letni engine Source ponownie pokazuje pazury. Szczególnie w oko wpada intensywnie wykorzystanie efektu HDR. I jak to zwykle bywa w przypadku Source, karty Nvidii nie maja żadnego problemu aby wyświetlić HDR wraz z użyciem AA. Do tego wszystko biega szybko i płynnie nawet na 7600GT (1024). Do prawdy miło na to popatrzeć. Jakość muzyki i silnika fizycznego zasadniczo nic się nie zmieniła od czasu HL2, więc podaruje sobie ich szczegółową charakterystykę. Wystarczy wspomnieć że cały czas prezentują się znakomicie.

Słowo na niedzielę

No i masz babo placek, z jednej strony fantastyczna zabawa z drugiej zaś brak jakichkolwiek nowości i dramatycznie krótki czas rozgrywki. Aż ciśnie się na usta stwierdzenie że Episode One powinien być rozprowadzany za połowę żądanej sumy, wtedy nie byłoby żadnego „ale”. Niestety cena rynkowa EO wynosi przeszło 60 złotych - to w moim mniemaniu zbyt wiele jak na cztery godziny zabawy. W jeden wieczór można puścić 60 zł w dobrym lokalu, ale od pełnoprawnego komercyjnego produktu wymagam czegoś więcej. Mam nadzieję że w Episode Two czas rozgrywki zostanie przynajmniej dwukrotnie wydłużony, i jeżeli wszystkie zalety Episode One zostaną zachowane będziemy mieli do czynienia z doskonałym rozszerzeniem. Reasumując jeżeli Half Life 2 był dla Ciebie najlepszym fpp roku 2004, nie możesz odpuścić sobie Episode One bez względu na cenę. Kilka godzin zabawy pozwoli przeczekać Ci do premiery kolejnego epizodu.

Plus i Minus: 80/100

+ Oprawa audio-wizualna
+ Grywalność
+ Tempo rozgrywki

- Krótka!
- Liniowość
- Mało innowacji pod każdym względem
- Cena !

(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/HL2EO_1.JPG)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/HL2EO_2.JPG)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/HL2EO_3.JPG)
(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/HL2EO_4.JPG)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Kakaru
post śro, 20 lut 2008 - 14:21
Post #2


Junior
**

Grupa: Użytkownik
Postów: 79
Dołączył: śro, 16 sty 08



Fajne screeny, szczegolnie ten nr. 1 - W EO gralem chwile u zioma, i faktycznie wciaga ale to w sumie to samo co HL2, mogliby wreszcie ruszyc troche temat do przodu ...
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: piątek, 18 maj 2012 - 10:36
IPS Driver Error

IPS Driver Error

There appears to be an error with the database.
You can try to refresh the page by clicking here