IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Recenzja: Prey, ... Jedenaście Lat Minęło Jak Jeden Dzień ...
Caleb
post pią, 10 lis 2006 - 16:13
Post #1


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: SuperModerator
Postów: 787
Dołączył: pon, 30 paź 06
Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A.



(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/PreyBox.jpg)

Prey

Ludzie zwykli mawiać że to co nieuniknione kiedyś nadejdzie, pytanie tylko czy dożyjemy czasów kiedy to się stanie.

Wstęp

A więc stało się, chwalmy Pana bo to co wydawało się że nigdy nie nastąpi dziś okazuje na swoje oblicze! Nie sądziłem że doczekam tego pamiętnego dnia, a jednak udało się! Czy są na sali tacy którzy pamiętają jeszcze zapowiedzi i pierwsze screeny  z 1996 roku? Pewnie ktoś się znajdzie ale z pewnością nie będzie ich zbyt wielu, jako że dzisiejszy gracz ma mniejszy staż w wirtualnej rozrywce niż pierwsza wzmianka o Prey.  Dla przypomnienia: Prey to jedna z legend gatunku fpp – była tworzona tyle lat że chyba najstarsi górale nie pamiętają kto zaczął ten projekt i dlaczego, z resztą oni za bardzo nie grają więc może dlatego nie kumają o co biega ... Nie zmienia to faktu że premierę Prey zapowiadano i przekładano tyle razy że ludzie pokończyli podstawówki, licea i studia a finalnego programu ciągle nie było i nie było ... Czas z kolei nieubłaganie leciał, leciał i leciał ... 11 lat stuknęło od pierwszych zapowiedzi, większość graczy już zapomniała albo skreśliła ten tytuł z listy oczekiwanych gdy nagle łubudu! I Prey jakiego widzimy powstał w rok! Widać cuda się zdarzają (szczególnie te zasilane gotówką), a po takiej niespodziance od chłopaków z 3D Realms pozostaje tylko poczekać parę latek na Duke Nukem Forever ;]

O co w tym wszystkim chodzi?

Chciałoby się powiedzieć że fabuła w Prey zaskakuje, jest pasjonująca i nieprzewidywalna, przy okazji pełna tajemnic i pobocznych wątków, ale oczywiście tak nie jest, i ten fakt chyba nikogo specjalnie nie zdziwi. W gruncie rzeczy pod tym względem to zupełnie klasyczny Fpp trzymający się utartych przed laty reguł - czyli Ty kontra cała reszta, ale zacznijmy lepiej od początku. Bohaterem gry jest niejaki Tommy, Indianin ze szczepu Cherokee który za nic ma sobie rodzinne tradycje i marudzenie lekko nawiedzonego dziadka nakłanianiającego go do ustatkowania się i życia na ziemi ojców (indiański LPR), jedno co go interesuje to zabrać swoją ukochaną, wyjechać w świat i używać życia, byle dalej od zabitej dechami dziury w której przyszło mu do dnia dzisiejszego mieszkać. Szkoda że się trochę spóźnił z realizacją swoich planów zanim wpadła banda obcych i trochę skomplikowała mu życie. Tommy, jego dziewczyna oraz dziadek zostają uprowadzeni na gigantyczny statek obcych stacjonujący na orbicie ziemi i stali by się smakowitym gulaszem gdyby nie pewien zbieg okolicznośc. Kosmiczny ruch oporu (ale nie ten z Allo Allo) właśnie w tej chwili dokonuje sabotażu, Tommiemu udaje się wyrwać z niewoli, przy okazji dostaje szansę na mały rewanż z czego oczywiście skorzysta. Musi także uratować Jenny, ale jak to się dalej potoczy zdradzać nie mam zamiaru, w końcu niewiele już zostało ...   

Technika, i co z niej wynika

Nie trudno zauważyć że Prey działa w oparciu o sławetny choć już niezbyt świeży silnik Dooma trzeciego który trząsł portkami nie jednego gracza, czy to ze względu na dosyć ciężki klimat czy ówczesne wymagania sprzętowe. Ma to swoje niekwestionowane zalety ale również i wady. Nie uświadczymy tu zasadniczo otwartych przestrzeni z którymi obcowaliśmy w HL2 czy plenerowych pełnych zieleni widoków rodem z FarCry, nie oznacza to wcale że klaustrofobiczny klimat Dooma będzie nam towarzyszył przez całą grę chociaż zdecydowanie dominuje - na szczęście Prey ma wiele do zaoferowania w tym aspekcie, choć pewne analogie z racji zastosowanego silnika graficznego pozostają. Owszem, na pierwszy rzut oka może się wydawać że Prey graficznie i stylistycznie prezentuje podobny poziom co Doom lub Q4 ale pozory mylą, w mojej subiektywnej ocenie wypada od nich znacznie lepiej. Grafika jest bardziej dopieszczona i szczegółowa, pełna wysmakowanych detali i polotu, tekstury wysokiej jakości wraz z bump mappingiem, i dynamicznym oświetleniem doskonale budują klimat, przy okazji cieszą oko tych co zainwestowali w odpowiedni sprzęt. 

W kwestii udźwiękowienia to nie ma specjalnie o czym pisać bo większość gier obecnie wydawanych jest pod tym względem nieźle dopracowana i Prey nie odstępuje specjalnie od tej reguły. Wszystkie odgłosy oraz dźwięki są na bardzo przyzwoitym poziomie, pasują do klimatu. Mordowane stwory wszechobecnie ogłaszają swoje zejście salwami ryków/kwików/chrząkań (niepotrzebne skreślić) że ich czas już przeminął, i trzeba przyznać ze są profesjonalistami w swoim zawodzie ;]  Martwi tylko bezpłciowa muzyka która nie dość że rzadko jest odczuwalnie słyszalna to nie podkreśla klimatu, w zasadzie mogłoby jej w ogóle nie być. Za to miłym akcentem na początku gry jest szafa grająca z kilkoma fajnymi hiciorami takich kapel jak Halifax czy Judas Priest, sam spędziłem kilka dłuższych chwil w knajpie na odsłuchanie całej listy i popijaniu piwka oczywiście bezalkoholowego.
   
Skoro już omówiliśmy, jak to mawiają Japończycy yako-tako oprawę audio-wizualną to należy wspomnieć o lokacjach jakie przyjdzie nam zwiedzić podczas rozgrywki. Jest ich całkiem sporo i pomimo ze nie grzeszą oryginalnością to już na początku trzeba uczciwie przyznać że są solidnie zaprojektowane. Generalnie, choć z małymi wyjątkami, cały czas biegamy po statku obcych siejąc śmierć i zniszczenie. Ilość możliwych do odwiedzenia miejsc z tego względu została radykalnie ograniczona. Dominują ciemne korytarze, hale, magazyny, fabryki obcych i tunele, ... korytarze? No tak, korytarzy w Prey jest pod dostatkiem i ciągnął się często kilometrami co brzmi niezbyt zachęcająco ... Na szczęście autorzy nie dali ciała i dzięki kilku dosyć nowatorskim rozwiązaniom wnieśli mały powiew świeżości do skostniałego świata Fpp. Otóż właśnie nie oprawa audio-wizualna jest największą ciekawostką i zaletą Prey, a szumnie zapowiadane zaawansowane użycie fizyki i systemu portali. Z fizyką już większość zdołała się obeznać dzięki takim tytułom jak HL 2, Oblivion czy Fear i staje się powoli standardem w grach. W Prey wygląda to podobnie choć sama koncepcja zastosowania fizyki jest tu nieco inna. Mianowicie tutaj pojęcie podłogi i sufit traci rację bytu by w jednej chwili poprzez strzał w odpowiedni przełącznik zamienić się miejscami! Dokładnie tak, wszystko co było na podłodze ląduje na suficie łącznie z nami czasami po kilkanaście razy zmieniając położenie. Ale to jeszcze nie wszystko. W grze spotkamy również wszędobylskie chodniki grawitacyjne które umożliwią nam przemieszczanie się po pionowych ścianach bądź suficie w miejsca do których normalnie dostać byśmy się nie mogli. Oczywiście nie tylko my ale również nasi przeciwnicy korzystają z tych praktycznych wynalazków więc nie raz przyjdzie nam strzelać do gości na ścianie samemu stojąc na suficie do góry nogami ;] Brzmi ciekawie? Też tak sądzę, a znacznie lepiej działa w praktyce choć przyznam że z początku można poczuć się lekko zdezorientowanym. Po drodze przyjdzie nam jeszcze zasiąść za sterami mini wahadłowca obcych którym będziemy mogli sobie polatać w ogromnych przestrzeniach statku matki, stoczyć kilka dynamicznych pojedynków oraz rozwiązać kilka „bardzo trudnych” manualnych zagadek w stylu przenieś coś z punktu A do B żeby C się otworzyło... Cóż ... trzeba jasno stwierdzić że nie ma sensu oceniać Prey pod względem poziomu zagadek bo jako takich tutaj nie ma, sam  poziom nazwijmy to delikatnie łamigłówek jest zbliżony do HL2 czy D3, ale czego wymagać? w końcu to nie Call of Cthulu a regularna strzelanka. Gra jest łatwa szybka i przyjemna więc cały czas brniemy do przodu w zasadzie nie zatrzymując się często po co i dlaczego.

Potwory i spółka Z o.O. oraz czym je poczęstować

Skoro wywody na tematy ogólno techniczne mamy już za sobą to najwyższy czas zabrać się za  mięso armatnie którego w Prey nie brakuje. W menu mamy generalnie ogromną ilość stworów wszelkiej maści z którymi to połączy nas bardzo krótka znajomość. Są i małe zębate śmierdziele wykluwające się z jajek, humanoidalni żołnierze stanowiący trzon armii obcych, latające purchawki (?) jak i wielkie spasione schaby z kilofem zamiast ręki. Same modele wykonane są całkiem przyzwoicie pod względem technicznym ale jakoś żaden nie zapada na zawsze w pamięci tak jak Shambler z Q1 czy  też pamiętne macki w HL, potworów jest sporo ale brak im polotu i charakteru. A tak na marginesie, jak się dobrze rozejrzeć to bardziej spostrzegawczy i znajomych z Q4 znajdą. Kwestię A.I. można zamknąć w kilku słowach: potwory są głupie jak but ;], zero myślenia, zero zasadzek, zero konstruktywności w działaniach, zazwyczaj tylko trzymają z góry upatrzoną pozycję i czekają na naszą reakcje. Przykre ale prawdziwe, tym bardziej że nawet w archaicznym Reqiem Avenging Angel przeciwnicy wykazywali więcej inteligencji. Fear jest pod tym względem nadal niedoścignionym wzorem i A.I. z Prey nie ma nawet co do niego porównywać. Na szczęście nie chodzi o to żeby się z nimi ganiać i bawić w podchody tylko eksterminować. 

Jeżeli jest wesoła gromadka maszkaronów które aż proszą się o lanie to pasowałoby je czymś poczęstować. Do wyboru jest kilka mniej lub bardziej odjechanych giwer, chociaż początkowo do naszej dyspozycji oddano tylko zwykły karabinek laserowy z celownikiem to szybko wymienimy na działo fuzyjne, robalo - granaty (przypominają się Wormsy hehe), czy dobrze znaną wyrzutnie rakiet. Giwery wyglądają dosyć kosmicznie i egzotycznie ale sposób ich działania jest już wybitnie klasyczny, osobiście średnio mi przypadły do gustu, są chyba zbyt przekombinowane i czasami wyglądają jakby żywcem wyciągnięto je z Power Rangers, przez co gra wydała mi się mniej poważna.

Uwierz w Ducha

Na koniec koniecznie trzeba wspomnieć o kolejnym charakterystycznym elemencie rozgrywki w Prey którym jest ghost mode. Jak to działa? W dowolnym momencie gry Tommy może opuścić swoje ciało by pokierować własnym duchem, obraz zmienia swoje właściwości a wszystko jest spowite gęstą jak mleko mgłą, do tego towarzyszy nam specyficzny podkład muzyczny. Tracimy kontrolę nad ciałem więc należy uważać gdzie je zostawiamy żeby przypadkiem nikt się do niego nie dobrał. Taka zdolność ma szereg zastosowań począwszy od odnalezienia przejścia bądź kładki niewidzialnej dla zwykłego śmiertelnika za którą zazwyczaj jest przełącznik otwierający drzwi do skrytobójczych podchodów.  Przez tajemniczy świat duchów przodków przeprowadzi nas dziadek który niestety nie miał tyle szczęścia w ucieczce co my. Jego dusza w postaci sokoła towarzyszy nam podczas gry, czasami udzielając intuicyjnych wskazówek. Jednym z rozwiązań które bardzo przypadło mi do gustu jest sytuacja w której giniemy, a może raczej to co się dziej po tym przykrym fakcie dzieje, otóż w większości fpp od razu ładujemy ostatniego save i jedziemy dalej ... tu jest inaczej. Po śmierci w  świecie materialnym zamieniamy się w ducha i trafiamy do krainy wiecznych łowów żeby walczyć o swoje życie i powrócić do świata żywych – należy w tym celu ubić kilka duchów żeby podładować swoje bateryjki po czym pojawiamy się ponownie w miejscu gdzie polegliśmy. Przypomina to trochę pamiętnego Soul Reaver, i osobiście takie rozwiązanie bardzo mi się spodobało. Mam jednak przykre wrażenie że potencjał tkwiący w duchu nie został w pełni wykorzystany i można było go lepiej zagospodarować, w Prey jest tylko ciekawym dodatkiem a mógłby stać się filarem rozgrywki co na pewno by ją uatrakcyjniło.

Słowo na niedzielę

Czeka mnie ciężka sprawa z ostateczną oceną Prey tak aby docenić to co 3D Realms udało się zrobić a jednocześnie odpowiedzieć sobie na pytanie czego zabrakło w ich produkcie. Na pewno jest to niezły kawałek fpp, w moim przekonaniu o klasę lepszy niż nudny i schematyczny Q4, wprowadził kilka może nie przełomowych ale bardzo interesujących rozwiązań które całkiem sprawnie działają i dają frajdę z grania. Sama rozgrywka wiele zyskała dzięki tym elementom, no i mieliśmy okazję zobaczyć odrobinę oryginalności w od dawna skostniałym gatunku fpp. Dlaczego w takim razie tylko 7/10?  Otóż wszystkie wady Prey wymienione w recenzji nie są może bardzo istotne poza jedną którą pozwoliłem zostawić sobie na koniec, Prey jest nijaki i szybko o nim światek gier zapomni, to wzór solidnego rzemiosła któremu zabrakło charakteru oraz tego „czegoś” co trudno sprecyzować ale  w momencie gdy obcuje się z grą wyjątkową to po prostu czuć. Tego mi w Prey najbardziej zabrakło, te 11 lat nie zostało może zmarnowane ale czas jaki autorzy mieli na stworzenie koncepcji rewolucyjnego fpp jest nie adekwatny do finalnego produktu i to mnie boli najbardziej. Mam nadzieję że Prey II pokaże coś więcej ... o ile doczekam.

PLUS I MINUS:75/100

+ grafika i wymagania
+ chodniki grawitacyjne, portale etc.
+ ghost mode i zaświaty

- średnia muzyka
- liniowość
- A.I. a raczej jego brak
- 11 lat ... mogli się bardziej postarać
- przejdziesz i zapomnisz

Powered by Caleb

Ten post edytował Caleb wto, 26 lut 2008 - 17:43
Go to the top of the page
 
+Quote Post
kashana
post pią, 10 lis 2006 - 16:26
Post #2


Senior
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 272
Dołączył: nie, 26 lut 06
Skąd: Zawiercie



staraj sie trzymać stałego układu
czyli najpierw plusy później minusy ;P
nie mam zastrzeżeń :]
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Caleb
post pią, 10 lis 2006 - 16:31
Post #3


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: SuperModerator
Postów: 787
Dołączył: pon, 30 paź 06
Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A.



Spoko, już poukładane  ;)
Cykne tylko jeszcze parę screenów, ale to już po weekendzie pewnie bo ide zapodać sobie parę pif  :D
Chciałbym też w miare mozliwości zobaczyć efekty pracy innych recenzentów ...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
siara
post pią, 10 lis 2006 - 20:15
Post #4


Senior
***

Grupa: Użytkownik
Postów: 221
Dołączył: sob, 25 lut 06
Skąd: Polska



Ładnie napisane piszesz tak jak redaktorzy na gry-online prawie :P :D Gratulacje; )
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: piątek, 18 maj 2012 - 10:37
IPS Driver Error

IPS Driver Error

There appears to be an error with the database.
You can try to refresh the page by clicking here