IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Recenzja: You Are Empty, ... Jesteś Pustakiem ...
Caleb
post sob, 09 lut 2008 - 22:02
Post #1


Mentor
Ikona Grupy

Grupa: SuperModerator
Postów: 787
Dołączył: pon, 30 paź 06
Skąd: R.E.D.A.K.C.J.A.



(IMG:http://www.galeria.strefait.com/uploaded/YaE_Full_Box.gif)

Opuszczone miasto w ZSRR z połowy XX wieku, pełne mutantów szalejących z nienawiści do wszystkiego co żyje, to temat co najmniej nietuzinkowy, i o ile pamiętam dotychczas nie poruszany w żadnej znanej mi grze komputerowej. Dziewiczy teren, został właśnie zaorany (heh) przez rosyjskich programistów studia Digital Spray Studios, którzy przedstawiają swoje najnowsze dokonanie - You Are Empty. Z założenia YaE miał być hybrydą fpp, survival horroru i przygody. W moim mniemaniu, mieszanka w najlepszym stylu. Od razu przed oczami stanęło mi zeszłoroczne Call fo Cthulu i jego niesamowity klimat, lub też coś na wzór Clive Barker’s Undying. Ale po cichu miałem nadzieję, że zdolni wschodni programiści, zaprezentują coś stosunkowo oryginalnego zarówno w treści jak i formie. Na uwagę zasługuje niezwykle atrakcyjna cena za wersję PL kształtująca się na poziomie 25 zł.

Kak ciebja zavód?

Od razu zabiję jeden mit krążący przed premierą omawianego tytułu. Porównywać You Are Epty do S.T.A.L.K.E.R.? No bez jaj, ale muszę uznać to za grube nadużycie. Po pierwsze nie mamy tutaj do czynienia z zagładą nuklearną, lecz eksperymentem „naukowym”, który wymknął się delikatnie mówiąc spod kontroli. W efekcie całkiem pokaźnych rozmiarów miasto, z przytulnej sowieckiej aglomeracji zamieniło się w betonową dżunglę pełną wszelkiej maści krwiożerczych kreatur. Nasz bohater budzi się w stanie głębokiej amnezji, by samotnie stawić czoła tysiącom wrogich bestii podczas ucieczki ... Fabuła raczej mizerna. Już dawno nie miałem do czynienia z tak banalnym scenariuszem - nawet w Fpp. Po drugie YaE jest produktem diametralnie mniej skomplikowanym niż S.T.A.L.K.E.R. W grze interesują nas wyłącznie dwa czynniki, ilość punktów życia i amunicja. Nie ma nawet pancerzy. Wreszcie po trzecie poziom wykonania technicznego YaE w żaden sposób nie może równać się z S.T.A.L.K.E.R.- to po prostu nie ta liga.

Horror którym rzekomo miał być YaE w praktyce okazuje się co najwyżej wyrobem horroro podobnym. Co prawda miejscami czuć ciężki, posępny klimat zdezelowanego, opustoszałego miasta i nawet gdy potwór wyskoczy nam na „ryj” to można wpaść w lekką panikę. Ale to tylko chwilowe uczucie, które pęka niczym bańka mydlana gdy przyjrzymy się bliżej naszym przeciwnikom. Problem w tym, że większość spotykanych maszkar wcale nie jest straszna lecz ... karykaturalna. Wzbudzają raczej litość i lekki uśmieszek niż przerażenie i strach. Bo jak inaczej nazwać dziadka wyglądającego na rosyjskiego wieśniaka w hełmofonie o „twarzy” przepitego żula? Albo napakowanego osiłka z kilofem o urodzie Sylwestra Stallone po pocałunku z Tirem? Opisu kurczaka giganta czytającym oszczędzę - to zbyt wiele nawet dla ludzi o mocnych nerwach. Dobra, dobra już wystarczy. Gwoździem do przysłowiowej trumny jest kompletny brak A.I. Oponenci są tak głupi, że aż żal ich zabijać. W zasadzie jedynymi czynnościami z którymi sobie w jakikolwiek sposób radzą to stanie jak słup soli i strzelanie po linii prostej. Z rzadka pofatygują swoje szanowne cztery litery aby okryć się za węgłem, ale generalne gustują w braniu na klatę wszystkiego co im zaproponujemy. Celować za to potrafią bardzo dobrze, co jest kolejna zadrą w tyłku grającego tym bardziej że nasza postać nie należy do specjalnie wytrzymałych.

Szalę goryczy przelewa zupełnie nie dynamiczna, arcynudna walka. YaE nie wzbudza żadnych intensywnych emocji. Gra jest nijaka, kolejnych napastników rozwala się z musu, a satysfakcji nie ma z tego żadnej. Cała filozofia sprowadza się do parcia naprzód, żeby zobaczyć co jest dalej. Problem w tym że za kolejnym wzniesieniem, zakrętem czy śmietnikiem nie ma nic interesującego! Na dodatek gra jest całkowicie liniowa i prostacka pod każdym względem. Zagadek w zasadzie nie ma, bo ciężko przełączenie dzwigni takową nazwać. Tytuły sprzed 10 lat często oferują więcej zabawy niż omawiana właśnie nowość. Widać jak na dłoni że ekipie Digital Spray Studios zabrakło koncepcji na zrealizowanie miodnego gameplaya. A wystarczyło za wzór obrać Half Life ...

Jesteś Pustakiem!

Tak, jesteś pustakiem. To nie pomyłka, bowiem wzmianka na okładce, iż nasza postać winna posiadać unikalne zdolności jest w najlepszym wypadku pomyłką. Chyba, iż zostały tak skrzętnie przez autorów ukryte, że jeszcze nikt ich nie odkrył. W rzeczywistości nasz heros nie potrafi nic więcej ponad podstawowy zakres ruchów. Co najgorsze, dzielny towarzysz okazuje się wyjątkowym „niewypałem” nie tylko pod tym względem. Trudna sztuka biegania nie jest mu niestety znana! Całą grę będziemy dreptać niczym mały kaczorek, nieważne czy goni nas pies Pawłowa czy stado ołowianych kulek. Gra uczy cierpliwości (albo i nie).

Wybór arsenału również nie imponuje, ale akurat tutaj nie ma co czepiać się na siłę. Mamy zatem klucz nasadowy, pistolet na gwoździe, pepeszę, koktajle Mołotowa, karabin i kilka innych mniej lub bardziej ciekawych zabawek. Można nawet precyzyjnie celować, choć w praktyce nie jest to grającemu w ogóle do szczęścia potrzebne, bowiem cudowna radziecka broń którą w YaE dostaniemy do użytku charakteryzuje się ponadprzeciętnymi parametrami i trafia prawie sama. Szkoda że odgłosy broni zostały nagrane zdecydowanie zbyt cicho. Może to wina zestawu 5.1 którego potencjału YaE raczej nie wykorzystuje, ale nie mam zamiaru tłumaczyć programistów za tego typu „kwiatki”. Tym bardziej że opcje audio są biedne niczym syberyjski rolnik, ograniczając się do jednego suwaka.

Technikalia

Spoglądając na przedpremierowe sceeny byłem wielkim optymistą w stosunku do oprawy video YaE. Wiedziałem że nie będzie to rewolucja, ale liczyłem na specyficzne wykończenie całości i klimat. Tylko po części moje oczekiwania zostały spełnione. Widać że silnik graficzny YaE ma już kilka latek na karku - brak obsługi S.M.3.0 mówi samo za siebie. Co prawda efekty S.M.3.0 i HDR można ręcznie włączyć w pliku cfg ale nie widać wtedy modeli przeciwników! Nic dziwnego że nie zostały domyślnie ustawione ... Dodam tylko że HDR w wydaniu YaE wygląda paskudnie. Na szczęście design poziomów utrzymano na przyzwoitym poziomie. Socjalistyczna architektura może się podobać, szczególnie zdezelowane fabryki, obskurne osiedla czy centrum miasta pełne wraków pojazdów produkcji ZSSR. Czuć wszechogarniającą megalomanię socjalistycznych architektów, są nawet budynki żywo przypominające rodzimy Pałac Kultury i Nauki. Ogólnie YaE nie wygląda lepiej niż leciwy Painkiller, co wcale nie jest komplementem. Mimo wszystko grafika jest chyba najlepszym elementem całej gry. Fizyka prezentuje podobny poziom co dzieło People Can Fly (Painkiller), z tym że tutaj autorzy oparli się na własnych rozwiązaniach. Interesująco prezentują się enigmatyczne przerywniki filmowe wzorowane na kronikach historycznych z tamtego okresu.

Teraz słowo o muzyce, którą dostajemy dodatkowo w pudełko w formie soundtracka. Dominują ciężkie gitarowe riffy przeplatane z komunistycznymi zawołaniami (sic). Całkiem pomysłowa mieszanka. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie pewien istotny szkopuł. Gdy muzyka załącz się, jej natężenie jest tak duże że wszystkie odgłosy otoczenia są przez nią skutecznie zagłuszane! Niestety w opcjach muzycznych nie można tego wyregulować … Strasznie wkurzająca niedoróbka psująca i tak wątpliwą przyjemność z gry. Dla przeciwwagi pozostałe efekty dźwiękowe stoją na dosyć przyzwoitym poziomie. Całość w rozdzielczości 1600x1200 i full detalach śmiga przyzwoicie na 7900GS i 2Gb ramu (hehe) chociaż zdarzały się miejsca w których fps spadały do poziomu 30 (!).

Słowo na niedzielę

Krótka recenzja bo i pisać za bardzo nie ma o czym. Zapowiadało się ciekawie, screeny podsyłane przez 1C (wydawca) wyglądały dosyć okazale, autorzy zarzekali się, że mają w YaE wszystko co potrzeba by stworzyć dobrą grę. Niestety na zapowiedziach bez pokrycia się skończyło. YaE to klasyczny przykład przeciętniaka pod każdym względem, i gdyby nie rozsądna cena jego los byłby przypieczętowany. Z ciekawości można sobie pozwolić na wydatek 25 zł, ale równie dobrze można pieniądze spożytkować na coś innego.

Plus i Minus: 55/100

+ Klimatyczne realia ZSRR
+ Przystępna Cena 24.99 pln
+ Niezła Muzyka
+ Ciekawa architektura niektórych lokacji
+ Czasami wystraszy

- Zbyt ciche odgłosy broni/potworów w stosunku do muzyki
- Karykaturalne potwory
- Mało dynamiczna walka
- Przeciętna grafika
- Liniowość i prostota
- Nuuuuda
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: piątek, 18 maj 2012 - 10:42
IPS Driver Error

IPS Driver Error

There appears to be an error with the database.
You can try to refresh the page by clicking here